poniedziałek, 17 lipca 2017

MIŁOŚĆ WZAJEMNA

Św. Teresa z Awila w swojej książce "Droga doskonałości" (XVI. wiek) wskazuje drogę, jaką należy iść, aby osiągnąć doskonałość. W drugiej części książki pisze między innymi o tym, jak oczyścić własną miłość.

OCZYSZCZENIE MIŁOŚCI

Istnieje w nas podwójna zdolność kochania, jedna duchowa a druga zmysłowa. Możemy więc kochać wolą i uczuciem, a zwykle jednoczymy jedno z drugim, bo jesteśmy jedną naturą i jedną osobą. Miłością zmysłową kierują zmysły a miłością duchową rozum. Miłość zmysłowa jest mniej szlachetna, bo szuka ona dla siebie zadowolenia i korzyści. Miłość woli, skierowana ku czynieniu dobrze innym, jest miłością życzliwości. By czynić dobrze innym, jestem gotowy zapomnieć o sobie samym, wyrzec się własnej korzyści – to jest miłość szlachetna, podczas gdy tamta, zmysłowa, pozostaje często o wiele od niej niższa..

Miłość nadprzyrodzona jest duchowa, a nie zmysłowa. By nas doprowadzić do zażyłości z sobą, Bóg podniósł nasze władze do dziedziny nadprzyrodzonej. Miłość, jaką zapalił w nas, jest miłością duchową czyli woli, miłością, którą podtrzymuje rozum. Lecz podtrzymuje ją już nie rozum naturalny, ale rozum oświecony wiarą.

Nasi pierwsi rodzice, podobnie jak my, posiadali podwójną zdolność kochania, lecz mieli również szczególny dar Boży, doskonałą równowagę, która wprowadzała w nich harmonię między miłością duchową a zmysłową. Po zburzeniu tej pierwotnej równowagi my możemy powrócić do tej doskonałej równowagi tylko poprzez mocne wychowanie w cnotach. Nie można temu zapobiec, by wola nie skłaniała się raczej ku jednej osobie, niż ku drugiej, bo jest to rzecz naturalna, mówi św. Teresa z Awila. Jest to rzecz naturalna, ponieważ pociąg zewnętrzny, który rodzi sympatię, działa również na wolę:"Często natura pociąga nas do kochania osoby mniej cnotliwej, ale bardziej wyposażonej w zalety przyrodzone. Sprzeciwiajmy się mężnie tej skłonności i nie dopuszczajmy jej zapanować nad sobą. Miłujmy cnotę i dobro wewnętrzne i czuwajmy zawsze starannie nad sobą, by nie przywiązywać żadnej waga do powabów zewnętrznych" – pisze św. Teresa.

Czuwajmy nad sobą od samego początku. Jednak spraw serca nie należy załatwiać gwałtownie, raczej trzeba serce wychowywać, podnosząc je i skierowując do dóbr nadprzyrodzonych.

PRAKTYKA MIŁOŚCI OCZYSZCZONEJ

Św. Teresa, mówiąc o praktyce miłości czysto duchowej, przeciwstawia ją miłości naturalnej, dozwolonej zresztą, lecz tej, która prowadzi do słabostek, ponieważ nie jest miłością doskonałą. Miłość naturalna stara się o dobro materialne osób i każe nam troszczyć się, gdy osoba, której dobrze życzymy, cierpi. Niepokoimy się wówczas, chcielibyśmy, aby nie cierpiała, aby się cierpienie skończyło. Miłość nadprzyrodzona zaś zajmuje się wyłącznie dobrem duchowym osoby umiłowanej i nigdy nie pozwala zapomnieć, że prawdziwe dobro stanowi postęp w łasce uświęcającej, zbawienie, świętość. Zdajemy sobie sprawę, że nie można stać się świętym bez cierpienia. Będziemy więc umieli cenić doświadczenia, jakim podlegają nasze dusze i w tych utrapieniach i przeciwnościach dojrzymy działanie Boga, który chce nas oczyścić i uświęcić. Chociaż nasza miłość pozostaje nadprzyrodzoną i chociaż się ceni cierpienie, pierwszym poruszeniem w nas jest pewna przykrość, lecz będzie ona opanowana przez wolę i dlatego takie uczucie różni się bardzo od uczucia zmysłowego, nieuporządkowanego i gwałtownego. Widząc duszę, która umie korzystać ze swoich cierpień, powinniśmy się tym cieszyć, bo znamy wartość tego wielkiego środka uświęcenia.

Kiedy widzimy osobę cierpiącą, powinniśmy się modlić, aby była stale i w pełni zdana na Boga, aby miała cierpliwość i siłę potrzebną do wykorzystania tego doświadczenia. Zarazem powinniśmy nie tylko modlitwą, ale i czynem przyczyniać się do ulżenia doli osoby cierpiącej. Nasza życzliwość nie powinna być słabością, która zgadza się na zło, lecz współczuciem, które pragnie doskonałości bliźniego i niełatwo wierzy, jakoby ona już została osiągnięta.

Powyższy tekst opracowałem na podstawie książki pt.: "Na drogach życia duchowego" autora o. Gabriela od św. Marii Magdaleny; wyd. O.O. Karmelitów Bosych, 1965 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz