niedziela, 16 lutego 2020

SPOSÓB MEDYTACJI WEDŁUG ŚW. ALFONSA LIGUORI



„Modlitwa wewnętrzna jest latarnią, która oświeca naszą drogę ku wieczności.”

PRZYGOTOWANIE

• Przygotuj około piętnastu minut na swoją medytację.
• Znajdź spokojne miejsce na modlitwę.
• Usiądź lub uklęknij wygodnie.
• Zamknij oczy.
• Delikatnie zwróć swoje myśli ku Bogu, obecnemu w tobie.
• Otwórz swoje serce na Jego miłość.
• Rozpocznij rozmowę z Bogiem… Mój Boże, wierzę, że jesteś tutaj ze mną. Kocham Cię z całego mego serca.
• Odmów modlitwę „Zdrowaś Mario” lub krótką osobistą litanię:
Święta Mario, Matko Boża, módl się za mnie.
Dobry Święty Józefie, módl się za mnie.
Święty ………. (twój patron lub ulubiony święty), módl się za mnie.

MEDYTACJA

• Żeby pobudzić swoją duszę, przeczytaj kilka wersów z Pisma świętego (np. fragment Ewangelii przypadający na dany dzień) lub krótki urywek z jakiejś książki duchowej.
• Rozważaj przez kilka minut nad każdą myślą, która uderzyła cię podczas czytania; zastanów się przez krótki czas nad tym, czego nauczył cię dany tekst.
• Spojrzyj na swoje życie w świetle powyższej nauki. Czy lektura pobudza cię do zrobienia wyraźnej, pozytywnej zmiany w twoim życiu?
• Ale pamiętaj, myślisz tylko po to, żebyś mógł modlić się dobrze. Myślenie można przyrównać do igły, która rysuje złotą nicią akty miłości, modlitwę prośby oraz postanowienia. Nić jest o wiele ważniejsza od igły. Dlatego podczas medytacji najwięcej czasu powinno być poświęcone aktom miłości, modlitwie prośby oraz postanowieniach.

1. Akty miłości - mów Bogu, że Go kochasz. Proś o łaskę poznania Boga jako najbliższego i najwspanialszego towarzysza.
2. Modlitwa prośby – podczas medytacji czyń wiele próśb, prosząc Boga o potrzebne łaski. Proś Boga, żeby usunął z twego życia wszystkie przeszkody, które odgradzają cię od innych lub dzielą cię wewnętrznie. Proś Boga, żeby kierował każdym krokiem w twojej podróży na ziemi, tak byś w chwili śmierci pobiegł ochoczo na spotkanie swoich ukochanych.
3. Postanowienia – Św. Teresa z Avila napisała:”Na postęp duszy nie składa się myślenie wiele o Bogu, ale kochanie Go, a ta miłość zyskuje, kiedy decyduje się wiele czynić dla Niego.”

ZAKOŃCZENIE

Dopełnij swoją medytację trzema krótkimi aktami:

• Podziękuj Bogu za wszelkie światło, jakie otrzymałeś.
• Ponów swoje postanowienie uczynienia określonego dobra lub uniknięcia jakiegoś grzechu.
• Poproś Jezusa i Marię, by opiekowali się tobą dzisiaj i pomogli ci wypełnić twoje postanowienia.

Catholic Prayers & Devotions, ojcowie redemptoryści

tłumaczenie własne




sobota, 8 lutego 2020

WSŁUCHUJĄC SIĘ W CHRYSTUSOWE WEZWANIE

Chrystus wzywa nas w ciągu całego naszego życia. Pierwszy raz wzywa nas w chrzcie, ale potem również; czy słuchamy Jego głosu, czy też nie, On łaskawie wciąż nas wzywa. Jeżeli po chrzcie upadamy, Jego głos wzywa nas do pokuty; jeżeli gorliwie dążymy do wypełniania naszego powołania, On wzywa nas od jednej łaski do drugiej, z jednego uświęcenia do wyższego, w ciągu całego życia.



Abraham został wezwany ze swojego domu, Piotr od swoich sieci, Mateusz ze swojej komory celnej, Eliasz ze swojej roli, Natanael ze swego zacisza modlitewnego; wszyscy jesteśmy w trakcie wezwania, nieustannie, od jednej rzeczy do następnej, nie mając miejsca do odpoczynku, ale wspinając się ku naszemu wiecznemu odpoczynkowi. Jezus wzywa nas nieustannie, żeby nas usprawiedliwić, coraz bardziej i bardziej, żeby nas uświęcić i obdarzyć chwałą.

Byłoby wspaniale, gdybyśmy to zrozumieli, lecz z trudnością przychodzi nam poznanie tej wielkiej prawdy, że Chrystus idzie pośród nas i swoim spojrzeniem, swoim głosem zachęca nas, byśmy podążali za Nim. Starajmy się pojąć, że Jego wezwanie ma miejsce także właśnie w chwili obecnej.

Św. John Henry Newman


Św. J. H. Newman (+1890) założył Oratorium Angielskie w Birmingham i jako kaznodzieja posiadał wielką elokwencję.

tłumaczenie własne

wtorek, 28 stycznia 2020

CZY JESTEŚ DRUGIM MESJASZEM?

Prorok Eliasz należy do tych postaci Starego Testamentu, które mocno zapadły w serca i umysły narodu wybranego. Zgodnie z przekonaniem, jakie żyło wśród Izraelitów, Eliasz zabrany kiedyś przez Boga do nieba na wozie ognistym przyjdzie jeszcze raz na ziemię, by zapowiedzieć nastanie ery mesjańskiej. Tradycja ta ma swoje rzeczowe podstawy w przepowiedni proroka Malachiasza, u którego czytamy słowa: Oto ja poślę wam proroka, Eliasza, przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego (3,23). W dzisiejszej Ewangelii sły­szeliśmy słowa Chrystusa: że Eliasz już przyszedł, a więc rozpoczął się już dla nas święty czas zbawienia.

Wprowadzenie przez liturgię postaci proroka Eliasza do naszych adwento­wych rozważań ma swoją wymowę i wagę. Eliasza, jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu dzisiejszym, to postać ognista, którego słowo płonęło jak pochodnia. To człowiek zdecydowany i jednoznaczny. Jego programem życia była nieustanna troska o prawa w świecie. Upominając się o te prawa, jak to czytamy w 3 Księdze Królewskiej (18,21), jakże odważnie i śmiało wystąpił przeciw niezdecydowaniu swoich ro­daków: Dokądże — powiedział do nich — będziecie chwiać się na obie strony ? Jeśli Jahwe jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeśli Baal — to służcie Baalowi. Bądźcie zatem zdecydowani.

Adwent jest takim czasem, w którym trzeba się zdecydować: albo pójść za Bogiem, za Chrystusem, ukochać Go i Jemu wiernie służyć, albo stanąć przeciw Niemu. Postawa proroka Eliasza pozwala nam teraz rozwiązać ten dylemat. Nie darmo Kościół wprowadza go w adwentowe mroki, blaskiem jego oczu oświetla nam drogę do Chrystusa, nie darmo Chrystus nas upomina, byśmy przyjęli na siebie coś z jego postawy. Najważniejsze, to mieć w sobie ducha Eliaszowej gorliwości.

Z myślą o tej gorliwości i trosce o chwałę Bożą, Chrystus nazywa Jana Chrzci­cielu w dzisiejszej Ewangelii nowym Eliaszem. On także, jak drugi Eliasz błysnął światu w oczy blaskiem swej odwagi. On także wzywał do stałości w wierze, podprowadził wątpiących i słabych na spotkanie z Chrystusem. Wielka szkoda, że współcześnie z nim żyjący ludzie, nie poznali go i postąpili nim jak chcieli (w. 12), tzn. pozbawili go życia. Jakże fatalną popełnili pomyłkę. Mieli w jego osobie najwspanialszy wzór, który przygotowywał ich na przyjście Mesjasza, a oni wzgardzili nim.

Dzisiejsza Ewangelia wspominając Jana Chrzciciela i jego męczeńską śmierć czyni także aluzję do męki i śmierci Chrystusa. Śmierć bowiem poprzednika Chrystusa, ma Apostołów i nas wszystkich przygotować na zrozumienie cierpień boskiego Mistrza. W tym sensie w dzisiejszej Ewangelii sam Chrystus wypowiada słowa: Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał (w. 12). Skąd te myśli o cier­pieniu, męce i śmierci Chrystusa w kontekście adwentowego oczekiwania? Jeszcze Chrystus nie narodził się, a już wtłaczamy Mu koronę cierniową na głowę. Ma to głębokie znaczenie teologiczne. Narodzenie bowiem Chrystusa wiąże się orga­nicznie z Jego męką. Tylko w świetle tej męki stanowi pełnowartościowy element historii zbawienia człowieka. Jeśli Jana Chrzciciela prześladowali, jeśli to samo robili z prorokami, mędrcami i uczonymi Starego Zakonu, to czy Syna Człowieczego ma spotkać inny los? On, Apostołowie i wierne rzesze Jego wyznawców, muszą także to wycierpieć i tak wejść do chwały swojej.

Syn Człowieczy cierpiał z rąk tych samych lu­dzi, którzy przyczynili się do śmierci Jana Chrzciciela. Nie chodzi jednak tylko o fizyczny i psychiczny ból straszliwych tortur. Słowo „paschein" zastosowane przez Ewangelistę ozna­cza wejście w paschalny wymiar cierpienia. Jezus nie przyjmuje go biernie, wprost przeciwnie - czyni z niego przejście z grze­chu do wolności. Biorąc dobrowolnie na siebie zadawane Mu cierpienia, wprowadza nas w nowe życie. Pytanie tylko, czy chcemy owo życie w pełni przyjąć z Jego ręki. Odpowiedź kryje się po części także w naszym sposobie przyjmowania krzywd zadawanych nam ze względu na Jego imię. Możemy bowiem agresją reagować na prześladowania i żywić w sercu nienawiść. Albo możemy przyjąć w krzyżu przemocy objawiającą się nam paschalną rzeczywistość. Wówczas postępujemy w duchu Elia­sza. Jednocząc się z naszym Panem, ogłaszamy Boże królestwo i całą naszą postawą potwierdzamy w tym świecie Jego moc.

Aby jednak cierpienie nas nie załamało, dzisiejsza liturgia mszalna ukazuje nam jego wartość w kontekście osoby Eliasza i sceny Przemienienia Pańskiego na górze Tabor. Dzisiejsza Ewangelia jest bowiem zakończeniem, jakby pod­sumowaniem ściśle z nią powiązanego wcześniejszego opowiadania. W tym opowiadaniu trzej Apostołowie: Piotr, Jakub i Jan oglądają przemienionego Chrystusa w towarzystwie Mojżesza i Eliasza. Wszystko to do­konało się po to, aby wydarzenia późniejszych dni były dla nich lżejsze i łatwiejsze do przeżycia.

Kiedy dziś przygotowujemy się na Boże Narodzenie pomyślmy o tym, że może na naszej drodze do betlejemskiej groty nie wszystko będzie wyglądało różowo, nie wszystko ułoży się po naszej myśli. Może niejedna przeciwność, cierpienie i trud będą próbowały oddalić nas, albo może całkiem odsunąć od Chrystusa. Wspomnijmy sobie wtedy Jego słowa: Nigdy nie jest uczeń większy nad swego mistrza. Mnie prześladowali i was prześladować będą. Ale ufajcie — ja zwyciężyłem świat (J 15,20).

Postać Eliasza z dzisiejszej Ewangelii, niech będzie dla nas natchnieniem i za­chętą do tego, by za wszelką cenę stać się sobie i światu drugim Eliaszem. Do zrealizowania tego postanowienia ma nam dopomóc Msza Św., w której obecnie bierzemy udział. W niej także Chrystus przemienia się i cierpi. Bierzmy z niej pełnymi dłońmi moc do znoszenia po chrześcijańsku naszych cierpień i za­chętę do stałej, permanentnej przemiany.

Grudzień 2019, ks. Adam Ogiegło - Dzień skupienia Wspólnoty Chrystusa Odkupiciela Człowieka

środa, 18 grudnia 2019

Powołał Andrzeja Apostoła

Ostatnie dni roku liturgicznego obfitowały we fragmenty opisujące zburzenie Jerozolimy bądź też znaki i wydarzenia poprzedzające koniec świata. Dziś, w ostatni dzień roku liturgicznego liturgia stawia nam przed oczy Apostoła Andrzeja, brata znanego nam dobrze Piotra Apostoła.

Jezus powołuje swoich uczniów, jednego po dru­gim, tam, gdzie żyją. To On przychodzi do Andrzeja, Piotra, Jakuba, kiedy łowią ryby. Powołuje ich, a oni zostawiają swój zawód, swoich bliskich, swoją przeszłość i natychmiast idą z Jezusem. Towarzyszą Mu na modlitwie, przy posiłkach, kiedy naucza i kiedy czyni cuda. Jednak po trzech latach formacji i ciągłej bliskości z Chrystusem porzucają Go - wciąż nie są gotowi na mękę. A Jezus po zmartwychwstaniu znowu do nich przychodzi, aby ich przekonać, że żyje. To jakby drugie powołanie. Dopiero napełnieni Duchem Świętym, staną się gotowi na wszystko, ze względu na Jezusa.

Jeśli dane nam było kiedykolwiek lub też będzie nam dane znaleźć się w bazylice św. Piotra w Watykanie, znajdziemy postać św. Andrzeja jako jedną z czterech postaci znajdujących się w pobliżu ołtarza papieskiego. Ze świętym Andrzejem jednak spotykamy się częściej, niż nam się wydaje. Wszak przed przejazdami kolejowymi ci, którzy są kierowcami, bez trudu wskażą krzyż św. Andrzeja. Inny, niż krzyż na którym umierał Zbawiciel, inny od tego, na jakim skonał brat apostoła – św. Piotr.

Św. Andrzej pierwszy poszedł za Jezusem. To on przyprowadził do Niego Piotra. Choć nie jest wymieniony imiennie jak Piotr, pośród tych, którzy zapewniali, że za Mistrza gotowi są oddać życie, to w chwili próby, podobnie jak pozostałych apostołów zabrakło go na Golgocie.

Do każdego z nas Jezus przychodzi osobiście. Tam, gdzie to­czy się moje życie. Każdego wzywa po imieniu i powtarza swoje „Nie bójcie się" i „Pójdź za Mną". On chce mi objawiać Ojca, chce mnie uzdrawiać, ożywiać, nauczać, posyłać. Niezależnie od tego, jak długo już mnie formuje, ciągle na nowo przekonu­je o zmartwychwstaniu i posyła swego Świętego Ducha, abym wreszcie uwierzył do końca i przestał uciekać spod krzyża. Po­wołuje mnie po raz drugi i trzeci, i setny, i kolejny. Nawet jeśli sam jestem już sobą rozczarowany, Bóg nigdy ze mnie nie re­zygnuje.

My też poszliśmy za Jezusem. Ofiarujemy Mu swój czas, modlitwę, zawierzamy życiowe decyzje i wybory. Jednak wiara w Mistrza z Nazaretu musi nas pobudzać do coraz większej ofiary z życia. Pójście za Panem nie jest bowiem przynależnością do stowarzyszenia czy partii politycznej. Jezus wybrał nas i powołał. Niekiedy dziwimy się a nawet buntujemy, że nasze życie wiary prowadzi nas po trudnej, kamienistej i ciernistej drodze. Jednak warto abyśmy pamiętali, że na końcu tej drogi czeka nas życie a nie śmierć, zbawienie obiecane tym, którzy wytrwają do końca.

W dzisiejszych czasach nieco zapomnieliśmy, że w życie chrześcijanina wpisana jest ofiara, a niekiedy nawet męczeństwo. Powołanie do pójścia za Panem, to tak jak w przypadku apostołów powołanie do zaparcia się siebie i odważnego wyznawania wiary. Pamiętając o tym pamiętajmy także, że do ostatecznej ofiary z życia apostołowie długo dorastali i dojrzewali.



Jutro wejdziemy w Adwent, w radosne oczekiwanie na przyj­ście Pana. To dobry czas, aby na nowo usłyszeć Jezusowe „Pójdź za Mną". Aby zobaczyć momenty, kiedy Bóg objawiał mi swoją miłość i swoją wolę. Aby natychmiast porzucić wszystko to, co mnie obciąża i blokuje na drodze wiary, i pójść za Nim.

„Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię.” Powołał mnie do wiary, do świętości, do miłości, do życia wiecznego. Powołał mnie do jedności z Nim we wspólnocie Kościoła. A to, do czego mnie powołał, sam chce we mnie urzeczywistnić. Przychodzi w tej Eucharystii, aby mnie przemieniać. Czy może uczynić mnie świętym? Skoro świętymi uczynił Andrzeja i innych, których wybrał...

Homilia wygłoszona przez ks. Adama Ogiegło na listopadowym dniu skupienia.

piątek, 13 grudnia 2019

Ten, Który Nadchodzi


Adwent to obcy wyraz. Znaczy "nadchodzący". Adwent łączy się z takim wyrażeniem, jak "przybywający wkrótce". Kiedy coś nadchodzi, kiedy spodziewamy się jakiegoś wydarzenia, adwentu, zazwyczaj jesteśmy czujni wewnętrznie. Nasłuchujemy. Moja rodzina przyjeżdża na Boże Narodzenie i ja jestem na wsi, i nasłuchuję odgłosu samochodu. To szczególny samochód i ja jestem nastawiona na szczególne nasłuchiwanie.

Adwent jest pięknym okresem. To czas odnowy; to zwłaszcza czas przebaczenia, ponieważ Bóg obdarzył nas swoim przeznaczeniem w postaci Syna. Rok kościelny rozpoczyna się w Adwencie. I za każdym razem, gdy nadchodzi, moje serce drży na nowo ...



Słowo adwent posiada dwa znaczenia. Oznacza nadejście nowego okresu liturgicznego, czas przygotowania do Bożego Narodzenia, do przybycia naszego Pana jako Dziecka na ziemię, do Jego wcielenia w czasie. Ale oznacza również inny adwent - paruzję, powtórne przyjście Chrystusa, w chwale, na końcu świata. Tego adwentu rosyjskie serca pragną i oczekują. Mają nadzieję, że to wydarzy się jeszcze w ciągu ich życia, a jeżeli nie, to cieszą się, że to wydarzy się w czyimś życiu.

Te dwa Adwenty łączą się wzajemnie w mojej duszy, umyśle i sercu. Przynoszą pragnienie i tęsknotę, są okresami oczekiwania. Oczekiwania na co? Na kogo? Dla mnie na Niesamowitą Miłość, na Pana, na Chrystusa.


Służebnica Boża Catherine de Hueck Doherty

Catherine de Hueck Doherty (+1985) urodziła się w Rosji i była założycielką Madonna House w Combermere w Kanadzie.

tłumaczenie własne

sobota, 23 listopada 2019

Modlitwa do Chrystusa Króla



Chryste, nasz Królu,
Zstąpiłeś z tronu Krzyża
Aby królować w wrażliwych sercach

Z tronu Krzyża
Wskazujesz ludzkości
drogę do krainy szczęścia.
Na tronie Krzyża
otwierasz nam
cudowne bogactwo
Twego Serca.

O Królu Dusz, dziękuję Ci,
że pozwalasz mi wzrastać
w cieniu krzyża.

Zbawicielu, pozwól mi,
moim bliskim i mojemu narodowi
odczuwać ciepło, miłość
i moc Twego Serca.
Amen

Modlitwa ta pochodzi z modlitewnika, spisanego odręcznie przez cztery litewskie dziewczęta, które zostały deportowane na Syberię w okresie II. wojny światowej. W 1953 roku modlitewnik znalazł się na Zachodzie, gdzie został przetłumaczony na osiem języków i doczekał się wielu wydań. Pierwsze angielskie wydanie ukazało się w USA w 1959 r., natomiast w Wielkiej Brytanii w 1964 r. Imiona czterech litewskich dziewcząt to: Lione, Vale, Levute i Adele.

tłumaczenie własne

niedziela, 6 października 2019

KALENDARIUM Październik

W tym miesiącu obchodzimy 41 rocznicę wyboru na papieża św. Jana Pawła II, która przypada 16 października 1978 roku, w dniu wspomnienia św. Jadwigi Śląskiej. Byłem wtedy licealistą, szkoła jak i całe życie społeczne było przesiąknięte ideologią socjalistyczną i tylko dom, w którym słuchałem Radia Wolna Europa, oraz kościół były wtedy oazą wolności. Wiele się zmieniło wraz z przybyciem papieża do Polski w czasie jego pierwszej pielgrzymki do ojczyzny w czerwcu 1979 roku. Podczas tej wizyty padły słynne później słowa: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”

Jako student słuchałem słów wypowiadanych przez papieża, czytałem jego dokumenty kościelne, stałem pod „oknem papieskim” przed kurią krakowską, obserwowałem jego wystąpienia w telewizji i starałem się zrozumieć jego przepojone głęboką mądrością nauczanie. Jan Paweł II stał się dla mnie kimś bliskim i nawet teraz, po tylu latach, które już minęły, myślę o sobie, że nadal należę do „pokolenia Jana Pawła II”. „Pokoleniem Jana Pawła II” 20 - 30 lat temu nazywano młodych ludzi, którzy wychowali się na nauczaniu papieskim. Jestem oldboyem.

Wspomnienie liturgiczne św. Jana Pawła II obchodzimy 22 października, kiedy to miała miejsce formalna inauguracja pontyfikatu w trakcie mszy św. na placu św. Piotra w 1978 roku.

Przez cały październik odmawiamy różaniec, z tym że w ostatnim tygodniu tego miesiąca zmawiamy różaniec w intencji dusz zmarłych, co jest niejako wstępem do następnego miesiąca listopada, kiedy Kościół modli się za zmarłych.

Ponadto cały październik jest miesiącem misyjnym, z Niedzielą Misyjną 20 października. Kościół z natury swej jest misyjny i każdy z nas jest jakoś odpowiedzialny za misje. Możemy się modlić za misje, o nawrócenie pogan (5 miliardów ludzi nie zna Chrystusa, tylko 1 miliard jest chrześcijanami), za misjonarzy i dzieła misyjne. Możemy wspierać misje materialnie, zależnie od naszych możliwości finansowych. Młodzi ludzie coraz częściej jako świeccy wolontariusze misyjni wyjeżdżają na jakiś czas wspomóc misje. W Polsce patronką misji jest bł. Maria Teresa Ledóchowska, założycielka Sióstr Klawerianek.

Wreszcie należy wspomnieć, iż 28 października obchodzimy wspomnienie św. Apostoła Judy Tadeusza, który był krewnym Pana Jezusa. Święty ten jest znany jako wstawiennik u Boga w sprawach trudnych i beznadziejnych. Często korzystałem z jego pomocy i zawsze doznawałem wsparcia w tych najtrudniejszych sytuacjach.