sobota, 10 listopada 2018

BŁ. MICHAŁ GIEDROYĆ - PATRON LUDZI DRUGOPLANOWYCH

Papież Franciszek dnia 8 listopada opublikował dekret o heroiczności cnót i potwierdzeniu kultu od niepamiętnych czasów (jest to tzw. beatyfikacja równoważna) Sługi Bożego Michała Giedroycia. Oznacza to wpisanie nowego błogosławionego do kalendarza liturgicznego oraz zezwolenie na oddawanie mu czci w miejscach związanych z jego życiem i działalnością, czyli w archidiecezji krakowskiej.



Michał Giedroyć (lit. Mykolas Giedraitis; ur. ok. 1425 w Giedroyci na Litwie, zm. 4 maja 1485 w Krakowie) pochodził z rodziny kniaziów litewskich. Rodzice Michała mieli niedaleko Wilna wieś o nazwie Giedrojcie, gdzie najprawdopodobniej się urodził. W dzieciństwie często chorował i był dzieckiem niepełnosprawnym, posługującym się kulami podczas chodzenia oraz był niskiego wzrostu. Z późniejszych przekazów, jak również na podstawie badań relikwii, stwierdzono, że Michał miał jedną nogę krótszą. Ponieważ poruszał się o kuli, nazywano go “chromym”. Cierpiał więc od młodości – nie tylko fizycznie, ale także psychicznie – dojrzewając dzięki doświadczeniu własnej ułomności do głębokiego rozumienia Męki Chrystusa i współczucia ludziom cierpiącym.

W młodości zajmował się robotami ręcznymi, wykonując naczynia do przynoszenia chorym Najświętszego Sakramentu. Ponadto, stroniąc od towarzystwa, poświęcał wolny czas na modlitwę, szczególnie do Chrystusa Ukrzyżowanego, którego wizerunek nosił na piersiach.

W wieku dojrzałym wstąpił w 1460 roku do Zakonu Kanoników Regularnych od Pokuty w Bystrzycy na Litwie, gdzie został przyjęty do nowicjatu. Po kilku miesiącach został skierowany do klasztoru w Krakowie, gdzie złożył profesję zakonną na ręce generała zakonu o. Augustyna. W 1461 rozpoczął studia na wydziale sztuk wyzwolonych Akademii Krakowskiej, którą ukończył w 1465 z tytułem bakałarza teologii.



Będąc zakrystianem w kościele św. Marka, dużo czasu spędzał na kontemplacji męki Chrystusa i modlitwie. Modlił się głównie przed wielkim krucyfiksem znajdującym się na łuku tęczowym (obecnie od XVIII wieku znajduje się w ołtarzu) kościoła św. Marka oraz przed obrazem Matki Bożej nazwanym później Obrazem Matki Boskiej Giedroyciowej. Pewnego razu – jak wyznał to swojemu spowiednikowi Janowi ze Żmigrodu – przemówił do niego Chrystus z krzyża, w słowach: Bądź cierpliwy aż do śmierci, a dam Ci koronę życia.

Żył w umartwieniu, jadając często tylko chleb z solą, będąc wegetarianinem oraz praktykując biczowanie własnego ciała. Często znajdywano go pobitego, przypisując to działaniu złego ducha. Ponadto miał dar przepowiadania rzeczy przyszłych. Znał i spotykał się ze świątobliwymi osobami żyjącymi w Krakowie: Świętosławem Milczącym, z którym pozostawał w bliskiej przyjaźni, św. Janem Kantym, Sługą Bożym Izajaszem Bonerem, św. Szymonem z Lipnicy, św. Stanisławem Kazimierczykiem oraz bł. Władysławem z Gielniowa.

Bł. Michał był wrażliwy na ludzkie cierpienie. Ludzie, rozpoznając w nim “przyjaciela Boga”, błagali go o modlitwę wstawienniczą. On zaś wypraszał im w chwilach trosk i zmartwień cudowne łaski u Boga. Surowy tryb życia spowodował z czasem wyczerpanie jego organizmu i kłopoty zdrowotne.

“Chowajcie prawdziwą miłość, abyście w Bogu, który miłością jest, mieszkali”. Tymi słowami Michał Giedroyć żegnał się ze swoimi braćmi. Zmarł 4 maja 1485 roku w opinii świętości. Pochowano go w kościele, w którym całe lata żył i pracował, w sąsiedztwie ołtarza głównego. Spoczywa w prezbiterium obok wejścia do zakrystii kościoła św. Marka.

Tuż po jego śmierci za jego wstawiennictwem dokonywały się liczne łaski i uzdrowienia, które doprowadziły do tego, że zaczęto je spisywać. Jednak poczynione starania o wyniesienie Michała Giedroycia przez Stolicę Apostolską na ołtarze zakończyły się niepowodzeniem, ponieważ Święte Oficjum wydało w tym czasie dekret z upoważnienia papieża Urbana VIII, nakazujący zaniechanie jego kultu publicznego, do czego przyczyniło się również rozwiązanie jego zakonu.

Do wznowienia postępowania ku jego beatyfikacji doszło w XX wieku, kiedy posługiwał w kościele św. Marka ks. Wacław Świerzawski, późniejszy biskup sandomierski. W 1985 przygotowano nowennę do Michała Giedroycia trwającą dziesięć lat. 11 maja tegoż roku odprawiono w Kościele Mariackim w Krakowie uroczystą Mszę świętą w intencji szybkiej beatyfikacji duchownego, którą celebrowali kardynałowie: Józef Glemp, Franciszek Macharski i Henryk Gulbinowicz. Dnia 24 kwietnia 1998 nastąpiło uroczyste zamknięcie procesu informacyjnego na szczeblu diecezjalnym w sprawie zatwierdzenia jego kultu przez celebrującego mszę świętą w kościele św. Marka, kard. Franciszka Macharskiego. Dnia 27 lipca 2001 Stolica Apostolska wydała dekret tzw. Nihil obstat wyrażający zgodę na ponowne rozpoczęcie procesu jego beatyfikacji.

W 2017 postulator generalny złożył tzw. positio wymagane w dalszej procedurze beatyfikacyjnej. Po zapoznaniu się z tym dokumentem Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych zaaprobowała dokumentację tego procesu, przedkładając propozycję jego beatyfikacji (zatwierdzenie kultu) do rozstrzygnięcia papieżowi. Dnia 8 listopada 2018 papież Franciszek potwierdził istnienie kultu od czasów niepamiętnych, dokonując tym samym tzw. beatyfikacji równoważnej.

Błogosławiony Michał jest patronem chorych, zakrystianów oraz współpatronem sióstr zwanych jadwiżankami wawelskimi. Szczególne nabożeństwo do bł. Michała mają siostry z założonego przez bp Świerzawskiego zgromadzenia jadwiżanek wawelskich, mieszkające w klasztorze w pobliżu grobu błogosławionego.




LITANIA DO BŁ. MICHAŁA GIEDROYCIA

Kyrie eleison
Christe eleison
Kyrie eleison
Chryste, usłysz nas
Chryste, wysłuchaj nas
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami
Jezu, Synu Odkupicielu świata, Boże,
Darze Trójcy, Duchu Święty, Boże,
Święta Maryjo, Służebnico Pańska, módl się za nami
Błogosławiony Michale, z książęcego rodu Giedroyciów przechodzący do pokornej posługi, módl się za nami
Miłością Chrystusa spinający ziemię litewską z królewskim Krakowem
Nie przyjmujący zaszczytów świata i jego mądrości
Pobożny Zakrystianie kościoła świętego Marka
Przewodniku życia ukrytego
Wierny codziennym obowiązkom na siebie przyjętym
Godnie noszący białą szatę zakonu świętego Augustyna
Naznaczony sercem z krzyżem i uczący ukrzyżowanej miłości
Patronie ludzi drugoplanowych
Żywa Lampo płonąca na cześć Obecnego
Zakonniku rozmiłowany w milczeniu
Noce całe spędzający na modlitwie
Nieustannie wpatrujący się w krzyż Zbawiciela
Zaszczycony słowami Chrystusa z krzyża
Wyklękujący kamienie przed Madonną
Mężny w utrapieniach aż do śmierci
Wiodący życie ubogie
Bogaty mądrością cierpliwości
Wzorze umartwienia i zaparcia się siebie
Dzięki własnemu kalectwu rozumiejący słabych
Orędowniku ludzi poszkodowanych przez życie
Pośredniku tych, co z cierpliwością i pokorą Boga szukają
Śpieszący z pomocą we wszystkich potrzebach
Oddany służbie drugim, szczególnie kapłanom
Pokornie strzegący ksiąg, szat i naczyń liturgicznych
Wspomożycielu ludzi żyjących Eucharystią
Który zaplecza kościoła nie opuszczałeś, wstawiaj się za nami
Który nad wszystkie przyjaźnie wybrałeś przyjaźń Pana
Który byłeś godnym synem świętego Augustyna
Który w testamencie miłość współbraciom zostawiłeś
Który w cieniu świętego Marka życia dokonałeś
Który nam z nieba skutecznie pomagasz
Który nas przykładem wprowadzasz na drogę podobną do twojej
Pokornie prosimy, módl się za nami, abyśmy, wybieliwszy szaty
we Krwi Baranka,
mieli wiarę, która góry przenosi,
nadzieję, choćby przeciwko nadziei,
i miłość, która jedna pozostaje i jest pełnią życia w wieczności.
Amen.

wtorek, 6 listopada 2018

Modlitwa w walce ze złym duchem

Po mistycznym spotkaniu z Ojcem niebieskim na Taborze, w którym brali udział również trzej Apostołowie, Jezus po zejściu z Góry Przemienienia spotkał się z ojcem, który na kolanach błagał Go, by uleczył jego syna epileptyka. Dziecko było opętane przez złego ducha, który wykorzystywał chorobę do dodatkowego narażania go na zranienia. Wcześniej uczniowie Jezusa usiłowali zastosować egzorcyzm wobec niego, ale bezskutecznie. Jezus uwolnił chłopca od ducha nieczystego i uzdrowił go. Apostołowie zainteresowani, dlaczego ich egzorcyzm okazał się bezskuteczny, dyskretnie zapytali o to Mistrza. Oto relacja Mateusza:

Wtedy uczniowie podeszli do Jezusa na osobności i zapytali: »Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?« On zaś im rzekł: »Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: „Przesuń się stąd tam!" a przesunie się. I nic nie będzie dla was niemożliwego. Ten zaś rodzaj złych duchów można wyrzucać tylko modlitwą i postem« (Mt 17, 19-21).

Jezus odsłania słabość wiary uczniów. Zmierzenie się wprost z szatanem jest możliwe jedynie dla człowieka o wielkiej wierze. Nikt bowiem nie potrafi wygrać ze złym duchem w oparciu o swoje siły ani nawet w oparciu o charyzmat otrzymany od Boga. Charyzmat jako dar Boga musi być w rękach głęboko wierzącego człowieka. Chodzi tu o wiarę w Boga oraz wiarę w istnienie i moc szatana. Jak mocna to winna być wiara, Jezus ilustruje dokonaniem rzeczy niemożliwej, jakim jest przestawianie góry. Ten, kto takiej wiary nie posiada, nie powinien podejmować się próby wypędzania złego ducha, nawet jeśli otrzymał charyzmat egzorcysty.

Druga informacja dotyczy umiejętności rozpoznawania rodzajów złych duchów. Między nimi istnieją różnice. Są słabsze duchy i są mocniejsze; występują pojedynczo, czasem w bojówkach liczących kilka osobników, a bywa, że występują w walce z jednym człowiekiem zorganizowani w legion, który może liczyć kilka tysięcy duchów złych. Siła uderzenia takiego zła jest nieprawdopodobnie wielka. Takie są dane ewangeliczne.

Egzorcysta może mieć władzę i wystarczającą moc wiary, by wygrać ze słabym duchem złym, a może nie tylko nie wygrać, ale przegrać i to w sposób wyjątkowo tragiczny. Wielu egzorcystów żyje po nokaucie. Oni są już ostrożni, oni wiedzą, jakie są granice ich kompetencji. Często wycofują się z walki już na zawsze. Sięganie do egzorcyzmu jest pojedynkiem. W nim nie zawsze pokonanym jest zły duch. Bywają również pokonani egzorcyści. To jest walka na śmierć i życie. Egzorcyzmy stanowią przestrzeń objętą tajemnicą i tak być musi.

Nas interesuje ta wypowiedź Jezusa z punktu widzenia modlitwy. Obok mocnej wiary odniesienie zwycięstwa nad pewnego rodzaju duchem złym jest możliwe jedynie przy zastosowaniu modlitwy i postu.

Modlitwa gwarantuje niezawodną asekurację ze strony Boga. Egzorcysta musi być podłączony do Boga jako do źródła energii więtości. Można to zilustrować podłączeniem do prądu o wysokim napięciu. A więc ten, kto działa jedynie w oparciu o akumulator, jest za słaby. On musi być podłączony wprost do Boga i do Jego świętości. Tylko świętość odrzuca złego ducha. On boi się jedynie świętości autentycznej i wielkiej. Słabą zgasi, wyłączy, wyczerpie.

Modlitwa to jeszcze mało. Egzorcysta stający oko w oko z demonem musi być wolny od wszystkiego co doczesne. Nie może być z nikim i z niczym związany. Demon bowiem uderzy w jego bliskich lub powali go jego przywiązaniem. Dlatego Jezus mówi, że modlitwa egzorcysty musi iść w parze z jego wyrzeczeniem, które w Biblii jest nazwane postem. To jest wewnętrzna i zewnętrzna wolność.


Wszyscy, jak długo żyjemy na ziemi, jesteśmy w zasięgu oddziaływania złego ducha. Wypowiedź Jezusa wzywa nas, byśmy sami doskonalili wiarę, modlitwę i wyrzeczenie, czyli wolność od dóbr doczesnych. Wówczas demon nas nie zniewoli. Przypomina nam o tym każdego dnia ostatni werset z modlitwy Ojcze nasz: „Ojcze, zbaw nas od złego".

Ludzie złamani nałogami i uzależnieniami są już w mocy zła i dlatego o własnych siłach nie są w stanie się z tej mocy wydostać.

Homilia wygłoszona przez ks. Adama Ogiegło na październikowym dniu skupienia.

niedziela, 4 listopada 2018

Modlitwa wstawiennicza

Czy modlisz się za te osoby z twojego życia, które nie znają Jezusa? Jeżeli jesteś chrześcijaninem, to jest to twoją odpowiedzialnością i twoim przywilejem. Czy jesteś gotów zapłacić pewną cenę... zrezygnować z jakiegoś posiłku... ograniczyć o kilka chwil sen... zrezygnować z jakiejś osobistej przyjemności... i pomodlić się za ludzi, którzy potrzebują Jezusa? Jeżeli tak, to zrób w myśli listę tych osób i zacznij modlić się za nimi jeszcze dzisiaj.

Czy modlisz się za innych, czy tylko za siebie? Modlitwa za innych jest nazywana modlitwą wstawienniczą i oznacza przejście na wyższy stopień modlitwy. Kiedy zaczynasz modlić się za innych i pozwalasz, by przez ciebie spływało błogosławieństwo, wtedy rozpoczyna się bitwa, którą można wygrać lub przegrać. Czy jesteś gotów przystąpić do bitwy? Jeżeli tak, to przygotuj kilka potrzebnych modlitw i jeszcze dzisiaj rozpocznij podnosić te osoby do Boga.

"I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą." Łk 11,9-10



tłumaczenie własne z: 30 Days to Powerfull Prayer, Dr. Jack Graham

środa, 17 października 2018

Św. Łukasza Ewangelisty

Święty Łukasz Ewangelista, którego wspomnienie obchodzimy w liturgii Kościoła 18 pażdziernika, jest autorem trzeciej Ewangelii oraz Dziejów Apostolskich. W swojej Ewangelii Łukasz zapisał te elementy nauczania i działalności Jezusa, które są ważne dla wszystkich pokoleń, żeby pamiętały wielkie dzieła Boże i podejmowały dalsze działania na przyszłość. Na przykład Jezus wychodzi do wszystkich ludzi: bogatych i biednych, Żydów i pogan, mężczyzn i kobiet.

W Ewangelii św. Łukasza Jezus wzywa nas, abyśmy okazywali współczucie wszystkim, którzy kroczą ścieżką krzyża, jak uczynił Dobry Samarytanin, w zdarzeniu opisanym w Ewangelii tylko przez św. Łukasza. Jezus wzywa ludzi do skruchy i do odnawiającego daru miłosierdzia i przebaczenia w przypowieści o synu marnotrawnym. Św. Łukasz oddał swoje życie Chrystusowi i był to największy akt świadectwa, dany Bogu.



przekład własny z My Daily Gospel, St Pauls Publishing

poniedziałek, 15 października 2018

Św. Teresa od Jezusa

Dzisiaj obchodzimy wspomnienie św. Teresy od Jezusa, zwanej też św. Teresą Wielką.

Św. Teresa zapewnia nas, że modlitwa pomaga osiągnąć rzeczy „niemożliwe”, nieosiągalne z ludzkiego punktu widzenia i że Pan czasami domaga się naszych usilnych modlitw.

W ciągu swego życia niejednokrotnie słyszała pytanie Pana:”Czego się lękasz?” i ta kobieta w podeszłym już wieku, chora, zmęczona – odnajdywała siłę do zrealizowania swoich przedsięwzięć i przezwyciężała wszystkie przeszkody. Pewnego dnia, po Komunii świętej, kiedy jej ciało zdawało się sprzeciwiać zakładaniu nowych klasztorów, usłyszała w swym wnętrzu Jezusa, który mówił: „Czego się boisz? Kiedy cię pomoc moja zawiodła? Jaki zawsze byłem dla ciebie, taki jestem i dzisiaj. Nie ociągaj się z założeniem tych dwóch klasztorów” - chodziło tu o Palencję i Burgos w Hiszpanii. Św. Teresa zawołała: „O Boże wielki! Jakże różne są słowa Twoje od słów człowieka!” I „w tejże chwili – pisze dalej święta – taką uczułam w sobie odwagę i tak silne postanowienie, że chociażby świat cały stawał mi na drodze, nie zdołałby mnie powstrzymać”. (św. Teresa z Avila, Księga fundacji, 29, 6). Po latach napisze o klasztorze w Palencji: „Z każdym dniem coraz lepiej widać, jak słuszne było założenie tej fundacji”. Również fundacja klasztoru w drugim mieście była wielkim sukcesem. Sprawiało jej to wielką radość, mimo iż tak wiele ją to kosztowało: „wydawało mi się, że nie przetrzymam podróży do Burgos przy tylu moich chorobach (…), w takim chłodzie.” Pan jednak nigdy nie pozostawił jej samej.

Właśnie w modlitwie zdobywamy siły, żeby iść dalej, żeby wykonać do końca to, czego domaga się od nas Pan. Dlatego diabeł bardzo stara się o to, żebyśmy porzucili swoją codzienną modlitwę lub odmawiali ją niedbale. „Wie bowiem ten zdrajca, że dusza, która trwa na modlitwie, jest dla niego stracona i że wszystkie upadki, które mogą się zdarzyć, pomagają jej później, w dobroci Bożej, dokonać większego skoku w służbie Pana” (św. Teresa z Avila, Księga życia, 19,2).

Modlitwa jest mocnym fundamentem dla wytrwałości, gdyż „ten, kto nie przestaje zdążać naprzód – poucza Święta – jakkolwiek późno przychodzi, to jednak przychodzi. Zagubienie drogi to nic innego jak zaniechanie modlitwy” (Księga życia, 19,5).

Postanówmy sobie nigdy nie opuszczać modlitwy, poświęcać jej możliwie jak najlepszy czas, wybierać na modlitwę jak najlepsze miejsce – przed Najświętszym Sakramentem, jeżeli pozwalają na to nasze zajęcia.

Nasza modlitwa okaże się łatwiejsza, jeżeli postaramy się zwracać uwagę na Najświętsze Człowieczeństwo Jezusa. W modlitwie myślnej spotykajmy się z żywym Jezusem, który nas oczekuje. „Teresa krytycznie reagowała na książki, które przedstawiały kontemplację jako niejasne wnikanie w Boskość lub jako niemyślenie o niczym. Widziała w tym niebezpieczeństwo zbytniego zagłębiania się w sobie i oddalenia od Jezusa, od którego przychodzą wszystkie dobra. Stąd jej wołanie: uchylać się od Chrystusa… - tego nie mogę znieść (Księga życia, 22,4). To wołanie aktualne jest również w naszych czasach, skierowane jest przeciwko niektórym sposobom modlitwy nie inspirowanym Ewangelią i w praktyce dążącym do obywania się bez Chrystusa, porzucającym Go na rzecz pewnej pustki myślowej, która w chrześcijaństwie nie ma sensu” (Jan Paweł II, Homilia w Avila, 1 XI 1982).

Teraz, podobnie jak w czasach św. Teresy, „należy dużo się modlić”, gdyż „wielka jest potrzeba modlitwy” (Kongregacja Nauki Wiary, List o niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej, 1989). Potrzebuje jej Kościół, społeczeństwo, rodziny… i nasza dusza. Modlitwa pomoże nam rozwiązać trudności i zjednoczy nas z Jezusem, który codziennie na nas czeka w pracy, wśród naszych obowiązków rodzinnych, ale w sposób szczególny w tym czasie, który poświęcamy wyłącznie dla Niego.



Św. Teresa od Jezusa urodziła się w Avila 28 marca 1515 roku. W 18. roku życia wstąpiła do Karmelu. Mając 45 lat, z pomocą św. Jana od Krzyża rozpoczęła reformę zakonu. Przeżyła wiele trudności i przeciwności. Jej pisma zawierają pewny wzorzec dochodzenia do zjednoczenia z Chrystusem. Zmarła w Alba de Tormes 4 października 1582 r. Papież Paweł VI w 1970 r. ogłosił ją Doktorem Kościoła.

Opracował Marek na podstawie: Rozmowy z Bogiem, Francisco F. Carvajal.

niedziela, 14 października 2018

Uwielbienie i dziękczynienie - Magnifikat




Szczęśliwe serce śpiewa pieśń uwielbienia Boga. Ono każdym uderzeniem wielbi Stwórcę i Dawcę darów. Na taką właśnie modlitwę czeka Bóg, podobnie jak każdy ojciec czeka na szczęście swego dziecka. Serce wypełnione prawdziwym szczęściem modli się, wielbiąc Boga. Taka też będzie modlitwa nieba. To będzie pieśń szczęśliwych serc. Tej pieśni nie da się ująć w słowa, są zbyt małe. Szczęście jest niewypowiedziane.



Przykładem takiej modlitwy uwielbienia, która przeplata się z dziękczynieniem, jest hymn Maryi, wyśpiewany na progu domu Zachariasza.

Maryja rzekła:

Wielbi dusza moja Pana,

i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.

Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,

gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny;

a święte jest Jego imię -

i miłosierdzie Jego z pokoleń na pokolenia dla tych, co się Go boją.

On przejawia moc ramienia swego,

rozprasza pyszniących się zamysłami serc swoich.

Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.

Głodnych syci dobrami, a bogaczy z niczym odprawia.

Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje -

jak przyobiecał naszym ojcom - Abrahamowi i jego potomstwu na wieki (Łk 1, 46-55).



Maryja wielbi Boga swoją duszą. Jest bowiem świadoma, jak wielkiego zaszczytu dostąpiła. Odkrywa owo szokujące zestawienie własnej kruchości z otrzymanym darem. Wielkość łaski dostrzega w świetle prawdy. Zna swą wartość. Wie, że jest tylko córką ubogich rodziców z Nazaretu. Bóg jednak okazał Jej swą niesłychaną miłość i wybrał Ją na Matkę swego Syna.






To wyniesienie pozwala Jej dostrzec rolę, jaką ma spełnić w zbawieniu ludzkiej rodziny. Jest to rola niepowtarzalna, jedyna. To wynosi Ją ponad wszystkie kobiety na ziemi. Ona wie, że żadna z nich takiej godności nie dostąpi. Śpiewa o tym Bogu w obecności krewnej, która też jest szczęśliwą kobietą, bo spodziewa się rozwiązania. Szczęście Elżbiety jest jednak na miarę szczęścia każdej matki, szczęście Maryi jest szczęściem na miarę Matki Boga.



Kto przyjmuje chrzest, zostaje, podobnie jak Maryja, wypełniony Duchem Świętym. Ona została nazwana Przybytkiem Ducha Świętego. Tylko Ona została Matką Syna Bożego. Ale nasza godność dzieci Bożych, jaką posiadamy od chrztu świętego, jest już wystarczająco ważnym powodem, byśmy, znając własną słabość - z urodzenia jesteśmy glinianymi naczyniami - razem z Matką Jezusa wielbili Boga za Jego łaski. Serce człowieka ochrzczonego winno wypełniać szczęście i dziękczynienie z powodu wielkości otrzymanych od Boga darów.



Maryja dostrzega również jasno wielką różnicę, jaka istnieje między hierarchią wartości, jaką posługuje się Bóg, a hierarchią, według której świat ocenia ludzi. Ona wie, że Bóg spogląda w serce i jeśli dostrzega w nim szczęście z powodu otrzymanych od Niego darów, to wówczas takie serce jest w Jego oczach cenniejsze niż wszystkie skarby, jakie posiada ziemia. To z powodu bogactwa serca, jakie posiada, Maryja śpiewa pieśń dziękczynną. Ona już wie, jakiemu przetasowaniu ulegną układy międzyludzkie, gdy Bóg ujawni wartość serc i według niej ustawi ludzi. Ta drabina będzie zupełnie inna. To, co świat stawia na najwyższych szczeblach, Bóg ustawi na najniższych i odwrotnie; to, czym świat gardzi, z racji bogactwa serc zostanie ustawione na najwyższym miejscu.



W tej pieśni dźwięczy również niezwykła harmonia, jaka istnieje między uniwersalizmem zbawczym, zatroskanym o szczęście wszystkich ludzi, a patriotyzmem Maryi. Ona wie, że Jej naród został wybrany przez Boga, by przygotować inne narody na przyjęcie łaski Zbawiciela. Jeszcze nie dostrzega, że dokona się to za wielką cenę, że właśnie ten Jej naród jako pierwszy odrzuci Mesjasza. Ona jako prorokini wie, że stoi na początku drogi zbawienia świata, a jest to Droga Dobrej Nowiny. Harmonizowanie uniwersalizmu z dobrze rozumianym patriotyzmem jest sztuką doskonalenia miłości, którą kocha się ojczyznę ziemską i niebieską. Matka Jezusa objawia tę swoją patriotyczną miłość w hymnie śpiewanym w domu Zachariasza.



Rozważamy teksty biblijne, w których autorzy zanotowali słowa modlitw, jakie ludzie zanosili do Boga. W Nowym Testamencie takich tekstów nie jest dużo. Należy bowiem z nich wyłączyć prośby skierowane przez różnych ludzi do Jezusa. Oni najczęściej zwracali się do Niego jako do Proroka, Nauczyciela, Lekarza. Nie mieliby odwagi nazwać tej prośby modlitwą, bo wiedzieli, że modlitwy zanosimy jedynie do Boga, a wiara w Syna Bożego rodziła się w sercach uczniów głównie dopiero po Jego zmartwychwstaniu.



W Ewangeliach jest natomiast dużo materiału, w którym Jezus uczy swych uczniów modlitwy; i ci, którym na doskonaleniu modlitwy zależy, winni się nad tymi tekstami zatrzymać. To jednak wymagałoby napisania nowego cyklu: Jezus uczy modlitwy.



Hymn Magnifikat jest śpiewany w Kościele codziennie. Modlitwa liturgiczna przyjęła ten kantyk, by razem z Matką Boga wielbić Stwórcę, wszechmogącego i miłosiernego Pana, za wielkie rzeczy, które nam uczynił, mając na uwadze nasze zbawienie. Skoro w Brewiarzu, w głównym modlitewniku Kościoła, jest to tekst codziennej modlitwy, zagraża mu niebezpieczeństwo rutyny i dlatego od czasu do czasu należy dłużej zatrzymać się w domu Zachariasza, by wysłuchać, jak dusza Matki Boga śpiewa arię swojego szczęścia przed Panem.





Homilię wygłosił ks. Adam Ogiegło we wrześniu 2018 r. na dniu skupienia Wspólnoty



środa, 10 października 2018

Nasza modlitwa Ojcze nasz

W dzisiejszej Ewangelii (Łk 11, 1-4) Pan Jezus uczy swoich uczniów modlić się słowami Modlitwy Pańskiej, znanej dziś jako Ojcze nasz.

Nasze modlitwy nie powinny służyć do naginania woli Bożej ani być próbą kompromisu pomiędzy działaniem Boga a naszymi osobistymi potrzebami i życzeniami.

Modlitwa Ojcze nasz składa się z sześciu próśb, pogrupowanych do dwóch części. Pierwsze trzy prośby, tworzące pierwszą grupę, to: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo; i w wersji Mateusza - niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie (Mt 6,10). Te trzy prośby koncentrują się na Bogu. Kolejne trzy koncentrują się na nas: Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili: nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj ode złego. Te prośby odnoszą się do naszych potrzeb oraz do naszego działania i relacji względem bliźnich.

Zwróćmy uwagę na liczbę mnogą zaimków my i nasz. W ten sposob Jezus chce podkreślić to, że kiedy się modlimy, stajemy przed Bogiem Ojcem jako część wspólnoty wiernych i dobro tej wspólnoty powinno byc ostatecznie dobrem indywidualnym każdego z nas.



przekład własny z My Daily Gospel, St Pauls Publishing