piątek, 12 stycznia 2018

List apostolski papieża Franciszka „Świadkowie radości” z 2014 roku

Ojciec Święty 21 listopada 2014 r. napisał list apostolski, skierowany do wszystkich osób konsekrowanych. Nosi tytuł A Tutti I Consecrati (Świadkowie radości) i jest związany z Rokiem Życia Konsekrowanego, który trwał od Adwentu 2015 roku do święta Ofiarowania Pana Jezusa w Świątyni, 2 lutego 2016 r. Chociaż Rok Życia Konsekrowanego już jest za nami, to jednak treść listu apostolskiego pozostaje nadal aktualna i dlatego chciałbym ją bliżej omówić.

TRZY CELE

1. Na początku listu papież określił trzy cele Roku Życia Konsekrowanego. Pierwszym z nich jest spojrzenie w przeszłość z wdzięcznością. Każdy instytut jest owocem bogatej historii charyzmatycznej. U jego początków obecne jest działanie Boga, który w swoim Duchu powołuje niektóre osoby do bezpośredniego pójścia za Chrystusem, do przełożenia Ewangelii na szczególną formę życia, do odczytania oczyma wiary znaków czasu, do twórczego  odpowiedzenia na potrzeby Kościoła. Niezbędne jest opowiedzenie swojej historii, aby zachować żywą tożsamość, jak również umocnić jedność wspólnoty i poczucie przynależności jej członków. Nie chodzi o robienie wykopalisk i kultywowanie bezużytecznych nostalgii, ale raczej o odkrycie na nowo drogi minionych pokoleń, aby uchwycić w niej inspirującą iskrę, ideowość, plany, wartości, które ją pobudzały począwszy od założycieli i założycielek, od pierwszych wspólnot.

Wtedy również można będzie odkryć niekonsekwencje, owoc ludzkiej słabości, czasem może nawet zapomnienie niektórych istotnych aspektów charyzmatu danej wspólnoty.

2. Drugim celem jest przeżywanie teraźniejszość z pasją. Wdzięczna pamięć o przeszłości pobudza nas, byśmy uważnie słuchając tego, co Duch mówi dziś do Kościoła, coraz głębiej realizowali konstytutywne aspekty naszego życia konsekrowanego. Dla założycieli i założycielek absolutną regułą była Ewangelia, a wszelka inna reguła pragnęła być jedynie wyrazem Ewangelii i narzędziem, aby żyć nią w pełni. Jesteśmy wezwani, by postawić sobie pytanie, które brzmi: czy i jak również my pozwalamy, by Ewangelia była dla nas wyzwaniem; czy jest ona dla nas rzeczywiście „vademecum” na każdy dzień i dla decyzji, do których podjęcia jesteśmy wezwani? Jest ona wymagająca i żąda, by żyć nią radykalnie i szczerze. Nie wystarczy ją przeczytać (pomimo, że jej czytanie i studium pozostają niezmiernie ważne), nie wystarczy ją rozważać (i czynimy to codziennie z radością). Jezus żąda od nas jej realizacji, życia jej słowami. Postawmy sobie pytanie o wierność misji, która została nam powierzona. Czy nasze posługi, nasze dzieła, nasze obecności odpowiadają na to, do czego wezwał Duch Święty naszych założycieli, czy są adekwatne, by osiągnąć ich cele w społeczeństwie i współczesnym Kościele? Czy coś musimy zmienić? - pyta papież.

Życie z pasją chwilą obecną oznacza stawanie się „mistrzami komunii”, „świadkami i budowniczymi tego «projektu komunii», który znajduje się na szczycie historii człowieka według Boga”. W społeczeństwie konfliktu, trudnej koegzystencji różnych kultur, ucisku wobec najsłabszych, nierówności, jesteśmy wezwani do zaoferowania konkretnego wzoru wspólnoty, który poprzez uznanie godności każdej osoby oraz dzielenie się darem, który niesie każdy z nas, pozwala na życie w relacjach braterskich. Papież zachęca, by być kobietami i mężczyznami komunii, by być mężnie obecnymi tam, gdzie występują różnice i napięcia, by również być wiarygodnym znakiem obecności Ducha Świętego, który wzbudza w sercach pasję, aby wszyscy byli jedno.

Papież Franciszek zachęca każdego z nas, by żyć mistyką spotkania, „zdolnością odczucia, wysłuchania innych ludzi. Zdolnością wspólnego poszukiwania drogi, metody”, pozwalając się oświecić relacją miłości, która ma miejsce między Trzema Osobami Boskimi (1J 4,8) jako wzór wszelkich relacji międzyosobowych.

3. Przyjęcie przyszłości z nadzieją jest trzecim celem, wskazanym przez papieża Franciszka. Znamy trudności, na jakie napotyka życie konsekrowane w swoich różnych formach: spadek powołań i starzenie się, szczególnie w świecie zachodnim, wyzwania umiędzynarodowienia i globalizacji, pułapki relatywizmu, marginalizacja i brak znaczenia społecznego… Właśnie pośród tych niepewności, które dzielimy z wieloma nam współczesnymi, realizuje się nasza nadzieja, będąca owocem wiary w Pana dziejów, który nam nadal powtarza: „Nie lękaj się…, bo jestem z tobą” (Jr 1,8).

Papież pisze: „Wraz z Benedyktem XVI powtarzam: Nie przyłączajcie się do proroków nieszczęścia, którzy głoszą kres lub bezsensowność życia konsekrowanego w Kościele naszych czasów; przyobleczcie się raczej w Jezusa Chrystusa i przywdziejcie zbroję światła — jak wzywa św. Paweł (por. Rz 13, 11-14) — bądźcie przebudzeni i czujni. Kontynuujmy naszą drogę
i podejmujmy ją na nowo z ufnością w Panu.”

II – OCZEKIWANIA DOTYCZĄCE ROKU ŻYCIA KONSEKROWANEGO

„Jesteśmy wezwani, by doświadczyć i ukazywać, że Bóg może napełnić nasze serca i uczynić nas szczęśliwymi, bez potrzeby poszukiwania gdzie indziej naszego szczęścia; że autentyczne braterstwo przeżywane w naszych wspólnotach karmi naszą radość; że nasze całkowite oddanie w służbie Kościoła, rodzin, młodzieży, osób starszych, ubogich realizuje nas jako osoby i nadaje pełnię naszemu życiu. Aby między nami nie było widać smutnych twarzy, osób niezadowolonych i niespełnionych, bo „smutne naśladowanie jest naśladowaniem żałosnym”. Również my, podobnie jak wszyscy inni mężczyźni i kobiety doświadczamy trudności, nocy ducha, rozczarowań, chorób, utraty siły ze względu na podeszły wiek. Właśnie w tym powinniśmy odnajdywać „doskonałą radość”, nauczyć się rozpoznawania oblicza Chrystusa, który stał się podobnym do nas we wszystkim, a więc doświadczania radości, gdy widzimy, że jesteśmy podobni do Tego, który z miłości do nas nie odrzucił cierpienia krzyża.

Dalej, w odniesieniu do nowych powołań, papież pisze: „Kościół nie rośnie przez prozelityzm, ale «przez przyciąganie». To prawda, życie konsekrowane nie rozwija się, jeśli organizujemy piękne kampanie powołaniowe, ale jeśli dziewczęta i ludzie młodzi, których spotykamy, odczuwają, że ich pociągamy, jeśli widzą w nas szczęśliwych mężczyzn i kobiety! Również jego skuteczność apostolska nie zależy od sprawności i mocy środków. To wasze życie powinno przemawiać, życie, z którego promieniuje radość i piękno życia Ewangelią i pójścia za Chrystusem.”

Następnie papież pisze o duchowości komunii: Wszystkie osoby konsekrowane zostały określone, jak to przed chwilą przypomniałem, „mistrzami komunii”. Spodziewam się więc, że „duchowość komunii”, wskazana przez świętego Jana Pawła II, stanie się rzeczywistością i że będziecie na pierwszej linii w podejmowaniu „wielkiego wyzwania, jakie czeka nas” w tym nowym tysiącleciu: „Czynić Kościół domem i szkołą komunii”. Jestem pewien, że w tym roku będziecie poważnie pracować, aby ideał braterstwa, do którego dążyli wasi założyciele i założycielki rozwijał się na najróżniejszych poziomach, jak kręgi koncentryczne.

Komunia jest realizowana przede wszystkim w obrębie poszczególnych wspólnot instytutu. W związku z tym zachęcam do ponownego przeczytania moich częstych wystąpień, w których niestrudzenie powtarzałem, że krytyka, plotki, zazdrość, zawiść, antagonizmy są postawami, które nie mają prawa pojawiać się w naszych domach.

Spodziewam się także wzrostu komunii między członkami różnych instytutów. Czyż ten rok nie może być okazją do wyjścia z większą odwagą poza granice własnego instytutu, aby razem wypracować na poziomie lokalnym i globalnym wspólne projekty formacji, ewangelizacji, wystąpień społecznych? W ten sposób możliwe będzie bardziej skuteczne dawanie rzeczywistego świadectwa profetycznego. Komunia oraz spotkanie różnych charyzmatów i powołań jest drogą nadziei. Nikt nie buduje przyszłości izolując się, ani też jedynie o własnych siłach, ale rozpoznając siebie w prawdzie komunii, która zawsze otwiera się na spotkanie, dialog, słuchanie, wzajemną pomoc i chroni nas przed chorobą zamknięcia się w sobie.



III – SZERSZE PERSPEKTYWY ROKU ŻYCIA KONSEKROWANEGO

Listem apostolskim Świadkowie radości papież zwraca się nie tylko do osób konsekrowanych, ale także do ludzi świeckich, którzy dzielą z nimi ideały, ducha i misję. Niektóre instytuty zakonne mają długą tradycję w tym zakresie, inne mają doświadczenie nieco krótsze. Wokół każdej rodziny zakonnej, a także stowarzyszeń życia apostolskiego i instytutów świeckich jest bowiem obecna pewna większa rodzina, „rodzina charyzmatyczna”, która obejmuje chrześcijan świeckich, którzy żyją tym samym charyzmatem i czują się powołani, właśnie w ich stanie świeckim, do udziału w tej rzeczywistości charyzmatycznej.

Na zakończenie papież, w duchu ekumenizmu, zwraca się do wiernych z innych Kościołów: Przez ten list śmiem się również zwrócić do osób konsekrowanych i członków bractw oraz wspólnot należących do Kościołów innych tradycji niż katolicka. Monastycyzm jest dziedzictwem Kościoła niepodzielonego, wciąż bardzo żywotnym zarówno w Kościołach prawosławnych jak i w Kościele katolickim. Z niego, podobnie jak w przypadku innych późniejszych doświadczeń z czasów, kiedy Kościół na Zachodzie był jeszcze zjednoczony, czerpią natchnienie analogiczne inicjatywy, które zrodziły się w Kościołach Reformacji, które później nadal rodziły w swym łonie inne formy wspólnot braterskich i posługi.

Nie możemy zapominać, że zjawisko monastycyzmu i innych przejawów braterstwa zakonnego jest obecne we wszystkich wielkich religiach. Nie brakuje doświadczeń, nawet utrwalonych, dialogu międzymonastycznego pomiędzy Kościołem katolickim a niektórymi z wielkich tradycji religijnych. Pragnę, aby Rok Życia Konsekrowanego był okazją do oceny przebytej drogi, do uwrażliwienia w tej dziedzinie osób konsekrowanych, do zastanowienia się, jakie dalsze kroki podjąć ku wzajemnemu, coraz głębszemu poznaniu oraz współpracy w tylu wspólnych dziedzinach posługi życiu ludzkiemu.

Podążanie razem jest zawsze ubogacające i może otworzyć nowe drogi dla relacji między narodami i kulturami, które w tym okresie zdają się być najeżone trudnościami.

sobota, 30 grudnia 2017

Objawienia prywatne, czyli proroctwa nie lekceważcie

Objawienie publiczne zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego apostoła św. Jana, która nastąpiła około 104 roku. Bóg objawiał się patriarchom, Mojżeszowi, prorokom a w ostatecznych czasach objawił się przez Syna. Jezus Chrystus jest pełnią objawienia Bożego, spełnieniem i sensem wszystkich wydarzeń zawartych w Starym Testamencie. Kościół zawsze głosił, że nie spodziewa
się żadnego innego lub dodatkowego objawienia, aż do chwalebnego przyjścia Chrystusa czyli Paruzji. Po czterdziestu dniach od zmartwychwstania, Pan Jezus definitywnie odchodzi do Ojca, czyli wstępuje do nieba, następnie zsyła Ducha Świętego, który wyposaża Kościół we wszystko, co jest mu potrzebne do wypełniania swej misji i właściwie to powinno wystarczyć, żadne objawienie już nie jest Kościołowi potrzebne. Jednak św. Paweł pisze: „Proroctwa nie lekceważcie, wszystko badajcie, a co szlachetne zachowujcie”. Gdy czytamy Dzieje Apostolskie, mamy tam wiele Bożych interwencji na wzór późniejszych objawień prywatnych, choćby największe - objawienie się Chrystusa Szawłowi pod Damaszkiem i w konsekwencji jego nawrócenie. Księga objawienia się Boga, jaką jest Biblia, musiała być zakończona, by księgi Pisma świętego nie powstawały w nieskończoność.



Proroctwa, które się pojawiły po śmierci ostatniego apostoła, Kościół nazywa objawieniami prywatnymi, choć określenie prywatne nie jest do końca trafne, zwłaszcza gdy jest to orędzie skierowane do całego Kościoła jak np. Objawienia Fatimskie i inne. Po co nam objawienia prywatne i co nam dają? Przede wszystkim mają charakter nieustającego wezwania do nawrócenia i pokuty, do prowadzenia życia zgodnego z dekalogiem. Objawienia prywatne, można powiedzieć, są adwokatem objawienia publicznego, ponieważ mają dwa zadania, w odpowiednim czasie przypominają, że Słowo Boże jest ciągle aktualne i niezmienne. Ileż dokonało się w dziejach Kościoła nawróceń dzięki takim objawieniom, jeden Bóg tylko wie, powstało wiele ruchów, zgromadzeń zakonnych, świąt. Znamienne jest, że w objawieniach tych nigdy w orędziu nie nawołuje Bóg do liberalizmu, tolerancji, dialogu z innowiercami czy do złagodzenie wymagań moralnych, przeciwnie, domaga się radykalnego życia Ewangelią.

Tadeusz

środa, 13 grudnia 2017

GRUDNIOWY DZIEŃ SKUPIENIA



Najbliższy dzień skupienia, czyli spotkanie naszej wspólnoty, odbędzie się w sobotę 16 grudnia b.r. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy na godz. 9.00 do kaplicy przy ul. Kopernika 2 w Krakowie.

Zgoda na trudną wolę Ojca

Jezus, ucząc Apostołów modlitwy, podał im słowa: „Ojcze, bądź wola Twoja". Najlepszym komentarzem do tej prośby jest Jego modlitwa w Getsemani. W niej doskonale widać, jak święta i idealnie dobra ludzka wola Jezusa zmaga się z przyjęciem i wykonaniem świętej woli Ojca. Ta scena świadczy o tym, do jakiego stopnia może być trudna — nawet dla najdoskonalszego człowieka - zgoda na wolę Ojca niebieskiego. Wszyscy synoptycy podają relacje z tej modlitwy. W oparciu o nie można zrekonstruować jej przebieg, jej etapy, grozę, trud. Św. Mateusz tak ją opisał:

„Wtedy przyszedł Jezus z nimi [Apostołami] do posiadłości zwanej Getsemani i rzekł do uczniów: »Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę«. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: »Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!« I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: »Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty [niech się staniej!« (Mt 26, 36-39).

Jezus po wieczerzy wybiera jako miejsce modlitwy Ogród Oliwny. Dzieli Apostołów na dwie grupy. Jednej pozwala odpocząć. Drugiej, niewielkiej, złożonej z wtajemniczonych na Taborze, poleca towarzyszyć Mu w modlitwie. Im też objawia swoją twarz, której nie znali. Była pełnia księżyca, bo dzień Paschy zawsze przypada w dniach pełni, mogli więc obserwować Mistrza.

Trzej Apostołowie dostrzegli smutek i strach w Jego oczach. Już to powinno postawić ich na baczność, wezwać do maksymalnej uwagi. Tymczasem wyraźnie zlekceważyli to wydarzenie. Jezus chciał, aby byli z Nim w godzinie podejmowania najważniejszej decyzji, bo do takich należy wyrażenie zgody na wypełnienie trudnej woli Ojca. Zadanie, jakie Syn otrzymał, było wyjątkowo ciężkie. On wiedział, co Go czeka. Postanowił jeszcze raz porozmawiać z Ojcem na ten temat. Mówił o swoich przeżyciach, o swoim smutku i strachu. Mówił o sobie. Ujawniał Ojcu lęk, który wypełnił Jego Serce.

Czynił to w postawie leżącej. Padł na twarz. To jest postawa, która nie wymaga dodatkowego wysiłku utrzymania równowagi. Postawa, w której człowiek leży przed Bogiem twarzą zwróconą ku ziemi. Postawa ewangeliczna.

Bywają sytuacje, w których człowiek wierzący pada przed Bogiem na twarz. Rozmawia z Nim leżąc, bo nie ma siły ani klęczeć, ani stać. Lęk lub cierpienie podcinają mu nogi.

Z punktu widzenia ilości stów modlitwa była krótka. Jezus zestawił wolę Ojca ze swoją i prosił Ojca o wybranie innej drogi zbawiania ludzkości; nie przez krzyż. Podkreślił jednak gotowość do wypełnienia woli Ojca, jeśli On decyzji nie zmieni. Z góry więc założył, że wolę Ojca wykona, mimo iż zapłaci za to najwyższą cenę. Posłuszeństwo Ojcu było dla Niego wartością niepodlegającą dyskusji.



Dostosowanie woli naszej do woli Ojca jest głównym zadaniem każdej modlitwy. Trzeba tę wolę rozpoznać. Trzeba nabrać moralnej pewności co do tego, czego oczekuje od nas Ojciec. Jeśli zadanie jest trudne, należy się przekonać, że Ojciec nie zostawi nas samych. On będzie wspierał nas w wypełnieniu tego zadania. Przecież to on dane „dzieło" zamawia u nas, mając na uwadze nasze dobro. Jemu na wykonaniu tego „dzieła" zależy. Tak objawia swe zaufanie do nas. Liczy też na to, że potrafimy Mu zaufać.

Homilia wygłoszona przez ks. Adama Ogiegło na listopadowym dniu skupienia.

czwartek, 7 grudnia 2017

PRZYBLIŻENIA POETYCKIE

Czasami widzę tak jasno
moja dusza jest wtedy wolna
do nikogo nie należy

Wtedy wiem
zbudziłeś mnie na moment
ta chwila jest krucha
jak flakonik alabastrowego olejku



SPACER W DESZCZU

Dzisiejszy dzień pełen deszczu
próbuję w nim odkryć miejsce na miłość
można ją odsunąć jak kubek z herbatą

ale nie, nie przestaję sądzić, że parę omylnych gestów
może być jak telegraf, spojrzenie, jak obraz
który malujesz kilka nocy i nie czekając aż przeschnie
zawieszasz w pokoju drogiej ci osoby

To deszcz sprawia, że biorę cię za rękę
pod parasolem idziemy razem ty i ja
nad nowohucką Sekwanę, przy uliczce Christiana
Andersena znów kwitną bzy przy czerwonym murze

Małe preludium gram, miłosne nuty bez lęku
podając ci kubek herbaty gorącej
w naszym pokoju, w ten dzień pełen deszczu



Ponownie publikujemy wiersze Autorki piszącej pod pseudonimem Dana. W pierwszym utworze jest mowa o wolności duszy. Jako komentarz przytoczę słowa Phila Bosmansa, flamandzkiego zakonnika, piszącego, iż " chrześcijaństwo jest procesem wyzwolenia, które dokonuje się w samym człowieku. Chrześcijanin jest człowiekiem wolnym. Człowiekiem, który wyzwolił się z tysiąca ziemskich kajdan, by wybrać Boga."

Jak wiadomo, utwory poetyckie oddają zwykłą rzeczywistość w niezwykły sposób. I tak też dzieje się w wierszu zatytułowanym "Spacer w deszczu". Majowy deszcz, kwitnące bzy, spacer we dwoje pod parasolem – to obrazy wiosny i łączącej się z nią nadzieją na przyszłość.

autor utworów oraz grafiki: Dana

opracował Marek

sobota, 2 grudnia 2017

KSIĄDZ WITOLD KACZ JAKO KIEROWNIK DUCHOWY

Założyciel naszej wspólnoty ks. Witold Kacz, będąc archidiecezjalnym duszpasterzem chorych, prowadził obszerną korespondencję listową z osobami chorymi z Archidiecezji Krakowskiej. Tygodniowo pisał nawet po kilkanaście listów, w których podtrzymywał chorych na duchu, udzielając im indywidualnych rad duchownych. Ponadto prowadził korespondencję z licznym gronem osób, które zwracały się do Księdza z prośbą o poradę, jak żyć w wierze, w zjednoczeniu z Chrystusem?



Poniżej przytaczamy właśnie takie dwa listy, w których Ksiądz Kacz prezentuje się jako mądry kierownik duchowny. Wyjaśnia w nich, jak pośród zajęć dnia codziennego utrzymać i pogłębić osobiste więzi z Jezusem Chrystusem. Listy te zostały napisane do tej samej osoby w odstępie trzech lat. Drugi list był napisany przez Księdza Kacza pismem odręcznym, ponieważ nie wolno mu jeszcze było pisać na maszynie do pisania, gdyż był tuż po przebytym zawale serca.

Kraków, dn. 29. X. 1960 r.

Szanowny Panie!

Najserdeczniej dziękuję za miły i serdeczny list, którym sprawił mi Pan wielką niespodziankę. Przede wszystkim widzę w tym wszystkim, co Pan opisuje, bardzo wielką łaskę Bożą, za którą trzeba gorąco podziękować Bogu – i to tak Panu, jak i mnie.

Jeśli idzie o Mszę świętą we wspomnianej intencji, to chętnie odprawię ją. Ale w tym wszystkim – oprócz modlitwy – trzeba jeszcze spokojnej i i systematycznej współpracy z łaską Bożą. Głównie trzeba by położyć duży nacisk na szczere uczestniczenie we Mszy św., podczas której codziennie należy podczas Ofiarowania składać coś ze swojego "ja" na ofiarę Bogu – oddawać Bogu, aby On to "ja" wypełnił Sobą. Potem Komunia św. - owo zjednoczenie się z Chrystusem, z którym potem należy utrzymywać ścisły i życiowy kontakt podczas całego dnia, aby powoli "wchodzić" w Jego styl życia i patrzenia się na życie. Tutaj nieocenioną pomocą jest głębokie nabożeństwo do Matki Bożej, która ten właśnie problem życiowej jedności tak wspaniale przeprowadza przez swe życie. - Po prostu trzeba wziąć sobie za dewizę życia słowa Matki Bożej: Otom Służebnica Pańska... i słowa św. Jana Chrzciciela: Potrzeba, aby Chrystus /we mnie/ wzrastał, a ja abym malał. Wreszcie trzeci punkt – chcąc żyć Chrystusem – stawać się niejako Nim (wszak chrześcijanin to drugi Chrystus) – trzeba poznać Go dobrze. Dlatego spokojna, systematyczna lektura Ewangelii i Listów Apostolskich, oraz zaznajomienie się z dobrym życiorysem Chrystusa Pana. Jeśli idzie o czytanie Pisma św., to czytać trzeba tak, jakby to Chrystus do mnie mówił, odpowiadając mi na zasadnicze pytanie:"Jak mam żyć?"

Oczywiście to, co podaję, ma charakter ogólny... jest podane w skrótach. Szanowny Pan dobrze mnie rozumie: przecież nie znam Pana zupełnie... ani Jego wieku, zawodu, stanu cywilnego itp. itd. - a przede wszystkim Jego duchowych problemów. W konkretnej pracy nad sobą byłby potrzebny jeszcze stały spowiednik – kierownik duchowy, który mógłby Panu pomóc w szczegółach.

Na zakończenie jeszcze jedno pytanie: skąd Szanowny Pan otrzymał mój adres? To jest dla mnie ciekawe. - Na tym kończę, łącząc serdeczne życzenia "Szczęść Boże!" w pracy nad kształtowaniem w sobie Chrystusa i prosząc o wzajemną modlitwę.

Oddany w S. J. i M. B. X. Witold Kacz

X X X

Kraków, dn. 10. XI. 1963 r.

Drogi Panie Karolu!

Bóg zapłać za list i ofiarę mszalną. Mszę św. W intencji syna odprawię 14 bm. - na razie jeszcze w domu, bo ostatnia choroba jeszcze trwa i nie pozwala mi opuszczać domu. Bardzo proszę w tym dniu ofiarować w tej intencji syna wszystkie modlitwy, prace i trudy całego dnia i tak połączyć się z ofiarą Chrystusową.

Pisze mi Pan o swoim roztrzepaniu i przepracowaniu, o niemożności opanowania obecnego tempa czasu. Bardzo proszę i radzę Panu, aby: 1. przede wszystkim przyłożyć się do sumiennego wykonywania swoich zasadniczych obowiązków. O to, aby w tej chwili wykonywania czynność była wykonywana sumiennie. Proszę pamiętać o tym, że przeszłość należy już do Miłosierdzia Bożego..., przyszłość do Opatrzności Bożej..., tylko teraz Bóg zwraca się do nas ze Swoją Wolą, a więc wiernie odpowiadajmy Jej. Wola ta jest zawarta w tym właśnie naszym obowiązku! 2. Całą swoją słabością – na jaką Pan skarży się, proszę "tulić się" do Chrystusa na Krzyżu. On wtedy pomoże Panu wytrwać i przetrwać wszystko, umocni Pana Swoją Boską mocą płynącą z Krzyża. Dlatego proszę ukochać Mszę św., ową Ofiarę Chrystusową dzisiaj, do której uczestnictwa nas zaprasza i wzywa! A ja ze swojej strony zapewniam, że będę pamiętał w modlitwie. Przepraszam za pismo, ale piszę w łóżku, na maszynie nie wolno mi jeszcze pisać, jako (że jestem) po ciężkim zawale serca.

Serdecznie Pana pozdrawiam, oddaję Bogu i Matce Najświętszej i proszę o wzajemną modlitwę,

oddany w S. J. i M. B. X. Witold Kacz.

opracował Marek

niedziela, 19 listopada 2017

LISTOPADOWY DZIEŃ SKUPIENIA



Najbliższy dzień skupienia, czyli spotkanie naszej wspólnoty, odbędzie się w czwartą sobotę listopada, 25.11. b.r. Wszystkie zainteresowane osoby zapraszamy na godz. 9.00 do kaplicy przy ul. Kopernika 2 w centrum Krakowa.