środa, 17 października 2018

Św. Łukasza Ewangelisty

Święty Łukasz Ewangelista, którego wspomnienie obchodzimy w liturgii Kościoła 18 pażdziernika, jest autorem trzeciej Ewangelii oraz Dziejów Apostolskich. W swojej Ewangelii Łukasz zapisał te elementy nauczania i działalności Jezusa, które są ważne dla wszystkich pokoleń, żeby pamiętały wielkie dzieła Boże i podejmowały dalsze działania na przyszłość. Na przykład Jezus wychodzi do wszystkich ludzi: bogatych i biednych, Żydów i pogan, mężczyzn i kobiet.

W Ewangelii św. Łukasza Jezus wzywa nas, abyśmy okazywali współczucie wszystkim, którzy kroczą ścieżką krzyża, jak uczynił Dobry Samarytanin, w zdarzeniu opisanym w Ewangelii tylko przez św. Łukasza. Jezus wzywa ludzi do skruchy i do odnawiającego daru miłosierdzia i przebaczenia w przypowieści o synu marnotrawnym. Św. Łukasz oddał swoje życie Chrystusowi i był to największy akt świadectwa, dany Bogu.



przekład własny z My Daily Gospel, St Pauls Publishing

poniedziałek, 15 października 2018

Św. Teresa od Jezusa

Dzisiaj obchodzimy wspomnienie św. Teresy od Jezusa, zwanej też św. Teresą Wielką.

Św. Teresa zapewnia nas, że modlitwa pomaga osiągnąć rzeczy „niemożliwe”, nieosiągalne z ludzkiego punktu widzenia i że Pan czasami domaga się naszych usilnych modlitw.

W ciągu swego życia niejednokrotnie słyszała pytanie Pana:”Czego się lękasz?” i ta kobieta w podeszłym już wieku, chora, zmęczona – odnajdywała siłę do zrealizowania swoich przedsięwzięć i przezwyciężała wszystkie przeszkody. Pewnego dnia, po Komunii świętej, kiedy jej ciało zdawało się sprzeciwiać zakładaniu nowych klasztorów, usłyszała w swym wnętrzu Jezusa, który mówił: „Czego się boisz? Kiedy cię pomoc moja zawiodła? Jaki zawsze byłem dla ciebie, taki jestem i dzisiaj. Nie ociągaj się z założeniem tych dwóch klasztorów” - chodziło tu o Palencję i Burgos w Hiszpanii. Św. Teresa zawołała: „O Boże wielki! Jakże różne są słowa Twoje od słów człowieka!” I „w tejże chwili – pisze dalej święta – taką uczułam w sobie odwagę i tak silne postanowienie, że chociażby świat cały stawał mi na drodze, nie zdołałby mnie powstrzymać”. (św. Teresa z Avila, Księga fundacji, 29, 6). Po latach napisze o klasztorze w Palencji: „Z każdym dniem coraz lepiej widać, jak słuszne było założenie tej fundacji”. Również fundacja klasztoru w drugim mieście była wielkim sukcesem. Sprawiało jej to wielką radość, mimo iż tak wiele ją to kosztowało: „wydawało mi się, że nie przetrzymam podróży do Burgos przy tylu moich chorobach (…), w takim chłodzie.” Pan jednak nigdy nie pozostawił jej samej.

Właśnie w modlitwie zdobywamy siły, żeby iść dalej, żeby wykonać do końca to, czego domaga się od nas Pan. Dlatego diabeł bardzo stara się o to, żebyśmy porzucili swoją codzienną modlitwę lub odmawiali ją niedbale. „Wie bowiem ten zdrajca, że dusza, która trwa na modlitwie, jest dla niego stracona i że wszystkie upadki, które mogą się zdarzyć, pomagają jej później, w dobroci Bożej, dokonać większego skoku w służbie Pana” (św. Teresa z Avila, Księga życia, 19,2).

Modlitwa jest mocnym fundamentem dla wytrwałości, gdyż „ten, kto nie przestaje zdążać naprzód – poucza Święta – jakkolwiek późno przychodzi, to jednak przychodzi. Zagubienie drogi to nic innego jak zaniechanie modlitwy” (Księga życia, 19,5).

Postanówmy sobie nigdy nie opuszczać modlitwy, poświęcać jej możliwie jak najlepszy czas, wybierać na modlitwę jak najlepsze miejsce – przed Najświętszym Sakramentem, jeżeli pozwalają na to nasze zajęcia.

Nasza modlitwa okaże się łatwiejsza, jeżeli postaramy się zwracać uwagę na Najświętsze Człowieczeństwo Jezusa. W modlitwie myślnej spotykajmy się z żywym Jezusem, który nas oczekuje. „Teresa krytycznie reagowała na książki, które przedstawiały kontemplację jako niejasne wnikanie w Boskość lub jako niemyślenie o niczym. Widziała w tym niebezpieczeństwo zbytniego zagłębiania się w sobie i oddalenia od Jezusa, od którego przychodzą wszystkie dobra. Stąd jej wołanie: uchylać się od Chrystusa… - tego nie mogę znieść (Księga życia, 22,4). To wołanie aktualne jest również w naszych czasach, skierowane jest przeciwko niektórym sposobom modlitwy nie inspirowanym Ewangelią i w praktyce dążącym do obywania się bez Chrystusa, porzucającym Go na rzecz pewnej pustki myślowej, która w chrześcijaństwie nie ma sensu” (Jan Paweł II, Homilia w Avila, 1 XI 1982).

Teraz, podobnie jak w czasach św. Teresy, „należy dużo się modlić”, gdyż „wielka jest potrzeba modlitwy” (Kongregacja Nauki Wiary, List o niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej, 1989). Potrzebuje jej Kościół, społeczeństwo, rodziny… i nasza dusza. Modlitwa pomoże nam rozwiązać trudności i zjednoczy nas z Jezusem, który codziennie na nas czeka w pracy, wśród naszych obowiązków rodzinnych, ale w sposób szczególny w tym czasie, który poświęcamy wyłącznie dla Niego.



Św. Teresa od Jezusa urodziła się w Avila 28 marca 1515 roku. W 18. roku życia wstąpiła do Karmelu. Mając 45 lat, z pomocą św. Jana od Krzyża rozpoczęła reformę zakonu. Przeżyła wiele trudności i przeciwności. Jej pisma zawierają pewny wzorzec dochodzenia do zjednoczenia z Chrystusem. Zmarła w Alba de Tormes 4 października 1582 r. Papież Paweł VI w 1970 r. ogłosił ją Doktorem Kościoła.

Opracował Marek na podstawie: Rozmowy z Bogiem, Francisco F. Carvajal.

niedziela, 14 października 2018

Uwielbienie i dziękczynienie - Magnifikat




Szczęśliwe serce śpiewa pieśń uwielbienia Boga. Ono każdym uderzeniem wielbi Stwórcę i Dawcę darów. Na taką właśnie modlitwę czeka Bóg, podobnie jak każdy ojciec czeka na szczęście swego dziecka. Serce wypełnione prawdziwym szczęściem modli się, wielbiąc Boga. Taka też będzie modlitwa nieba. To będzie pieśń szczęśliwych serc. Tej pieśni nie da się ująć w słowa, są zbyt małe. Szczęście jest niewypowiedziane.



Przykładem takiej modlitwy uwielbienia, która przeplata się z dziękczynieniem, jest hymn Maryi, wyśpiewany na progu domu Zachariasza.

Maryja rzekła:

Wielbi dusza moja Pana,

i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.

Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,

gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny;

a święte jest Jego imię -

i miłosierdzie Jego z pokoleń na pokolenia dla tych, co się Go boją.

On przejawia moc ramienia swego,

rozprasza pyszniących się zamysłami serc swoich.

Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.

Głodnych syci dobrami, a bogaczy z niczym odprawia.

Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje -

jak przyobiecał naszym ojcom - Abrahamowi i jego potomstwu na wieki (Łk 1, 46-55).



Maryja wielbi Boga swoją duszą. Jest bowiem świadoma, jak wielkiego zaszczytu dostąpiła. Odkrywa owo szokujące zestawienie własnej kruchości z otrzymanym darem. Wielkość łaski dostrzega w świetle prawdy. Zna swą wartość. Wie, że jest tylko córką ubogich rodziców z Nazaretu. Bóg jednak okazał Jej swą niesłychaną miłość i wybrał Ją na Matkę swego Syna.






To wyniesienie pozwala Jej dostrzec rolę, jaką ma spełnić w zbawieniu ludzkiej rodziny. Jest to rola niepowtarzalna, jedyna. To wynosi Ją ponad wszystkie kobiety na ziemi. Ona wie, że żadna z nich takiej godności nie dostąpi. Śpiewa o tym Bogu w obecności krewnej, która też jest szczęśliwą kobietą, bo spodziewa się rozwiązania. Szczęście Elżbiety jest jednak na miarę szczęścia każdej matki, szczęście Maryi jest szczęściem na miarę Matki Boga.



Kto przyjmuje chrzest, zostaje, podobnie jak Maryja, wypełniony Duchem Świętym. Ona została nazwana Przybytkiem Ducha Świętego. Tylko Ona została Matką Syna Bożego. Ale nasza godność dzieci Bożych, jaką posiadamy od chrztu świętego, jest już wystarczająco ważnym powodem, byśmy, znając własną słabość - z urodzenia jesteśmy glinianymi naczyniami - razem z Matką Jezusa wielbili Boga za Jego łaski. Serce człowieka ochrzczonego winno wypełniać szczęście i dziękczynienie z powodu wielkości otrzymanych od Boga darów.



Maryja dostrzega również jasno wielką różnicę, jaka istnieje między hierarchią wartości, jaką posługuje się Bóg, a hierarchią, według której świat ocenia ludzi. Ona wie, że Bóg spogląda w serce i jeśli dostrzega w nim szczęście z powodu otrzymanych od Niego darów, to wówczas takie serce jest w Jego oczach cenniejsze niż wszystkie skarby, jakie posiada ziemia. To z powodu bogactwa serca, jakie posiada, Maryja śpiewa pieśń dziękczynną. Ona już wie, jakiemu przetasowaniu ulegną układy międzyludzkie, gdy Bóg ujawni wartość serc i według niej ustawi ludzi. Ta drabina będzie zupełnie inna. To, co świat stawia na najwyższych szczeblach, Bóg ustawi na najniższych i odwrotnie; to, czym świat gardzi, z racji bogactwa serc zostanie ustawione na najwyższym miejscu.



W tej pieśni dźwięczy również niezwykła harmonia, jaka istnieje między uniwersalizmem zbawczym, zatroskanym o szczęście wszystkich ludzi, a patriotyzmem Maryi. Ona wie, że Jej naród został wybrany przez Boga, by przygotować inne narody na przyjęcie łaski Zbawiciela. Jeszcze nie dostrzega, że dokona się to za wielką cenę, że właśnie ten Jej naród jako pierwszy odrzuci Mesjasza. Ona jako prorokini wie, że stoi na początku drogi zbawienia świata, a jest to Droga Dobrej Nowiny. Harmonizowanie uniwersalizmu z dobrze rozumianym patriotyzmem jest sztuką doskonalenia miłości, którą kocha się ojczyznę ziemską i niebieską. Matka Jezusa objawia tę swoją patriotyczną miłość w hymnie śpiewanym w domu Zachariasza.



Rozważamy teksty biblijne, w których autorzy zanotowali słowa modlitw, jakie ludzie zanosili do Boga. W Nowym Testamencie takich tekstów nie jest dużo. Należy bowiem z nich wyłączyć prośby skierowane przez różnych ludzi do Jezusa. Oni najczęściej zwracali się do Niego jako do Proroka, Nauczyciela, Lekarza. Nie mieliby odwagi nazwać tej prośby modlitwą, bo wiedzieli, że modlitwy zanosimy jedynie do Boga, a wiara w Syna Bożego rodziła się w sercach uczniów głównie dopiero po Jego zmartwychwstaniu.



W Ewangeliach jest natomiast dużo materiału, w którym Jezus uczy swych uczniów modlitwy; i ci, którym na doskonaleniu modlitwy zależy, winni się nad tymi tekstami zatrzymać. To jednak wymagałoby napisania nowego cyklu: Jezus uczy modlitwy.



Hymn Magnifikat jest śpiewany w Kościele codziennie. Modlitwa liturgiczna przyjęła ten kantyk, by razem z Matką Boga wielbić Stwórcę, wszechmogącego i miłosiernego Pana, za wielkie rzeczy, które nam uczynił, mając na uwadze nasze zbawienie. Skoro w Brewiarzu, w głównym modlitewniku Kościoła, jest to tekst codziennej modlitwy, zagraża mu niebezpieczeństwo rutyny i dlatego od czasu do czasu należy dłużej zatrzymać się w domu Zachariasza, by wysłuchać, jak dusza Matki Boga śpiewa arię swojego szczęścia przed Panem.





Homilię wygłosił ks. Adam Ogiegło we wrześniu 2018 r. na dniu skupienia Wspólnoty



środa, 10 października 2018

Nasza modlitwa Ojcze nasz

W dzisiejszej Ewangelii (Łk 11, 1-4) Pan Jezus uczy swoich uczniów modlić się słowami Modlitwy Pańskiej, znanej dziś jako Ojcze nasz.

Nasze modlitwy nie powinny służyć do naginania woli Bożej ani być próbą kompromisu pomiędzy działaniem Boga a naszymi osobistymi potrzebami i życzeniami.

Modlitwa Ojcze nasz składa się z sześciu próśb, pogrupowanych do dwóch części. Pierwsze trzy prośby, tworzące pierwszą grupę, to: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo; i w wersji Mateusza - niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie (Mt 6,10). Te trzy prośby koncentrują się na Bogu. Kolejne trzy koncentrują się na nas: Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili: nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj ode złego. Te prośby odnoszą się do naszych potrzeb oraz do naszego działania i relacji względem bliźnich.

Zwróćmy uwagę na liczbę mnogą zaimków my i nasz. W ten sposob Jezus chce podkreślić to, że kiedy się modlimy, stajemy przed Bogiem Ojcem jako część wspólnoty wiernych i dobro tej wspólnoty powinno byc ostatecznie dobrem indywidualnym każdego z nas.



przekład własny z My Daily Gospel, St Pauls Publishing

sobota, 6 października 2018

Najświętszej Maryi Panny Różańcowej

W dzisiejszą niedzielę, 7 października, obchodzimy wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej. Święto to rozpoczęło się w 1571 roku na uczczenie zwycięstwa chrześcijan w bitwie pod Lepanto. Papież Pius V przypisywał zycięstwo nad Turkami modlitwie różańcowej.

Nie ma innego nabożeństwa w Kościele oprócz Różańca, do którego odnosiłoby się tak wiele oficjalnych dokumentów. Istnieje siedemnaście encyklik papieskich poświęconych Różańcowi - jedenaście papieża Leona XIII, po jednej Benedykta XV, Piusa IX, Piusa XII, Pawła VI i dwie Jana XXIII. Matka Boża pojawia się w Lourdes i Fatimie z różańcem w ręku i zachęca nas do jego odmawiania. Różaniec to kompendium całej Ewangelii. Jest medytacyjnym rozważaniem wcielenia, działalności publicznej, męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.



przekład własny z My Daily Gospel, St Pauls Publishing

środa, 20 czerwca 2018

Potrzebny nam nowy zapał

Wszystkie osoby konsekrowane są wezwane do misji ewangelizacyjnej na wzór Jezusa Chrystusa. W działalności misyjnej na rzecz ewangelizacji możemy wyszczególnić następujących pięć form życia konsekrowanego:



1. świadectwo życia – mamy dawać świadectwo o Chrystusie naszym życiem, słowami, czynami. Nie chodzi tylko o dzieła zewnętrzne. Idzie o "uobecnianie w świecie samego Chrystusa" (Vita consecrata, Jan Paweł II). Czy gotuję, czy piszę, czy jestem w pracy, mam uobecniać w świecie samego Chrystusa przez osobiste świadectwo. To pierwsze zadanie osób konsekrowanych. Potrzebna praca wewnętrzna, by do Chrystusa się upodabniać.

Człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków, niż nauczycieli. Duch Święty pobudza do świadectwa, czyni człowieka świadkiem. Wzorem do dawania świadectwa jest Jezus Chrystus.

Świadek – martyr (gr.); Nowy Testament łączy dawanie świadectwa z Duchem Św. U Łukasza Duch Św. uzdalnia do dawania świadectwa: Łk 24, 48-49 - Duch daje apostołom moc do dawania świadectwa. W Dziejach Apostolskich 1,8 moc – dynamis (gr.) otrzymuje się od Ducha Św. I jest się świadkiem. Ewangelizator działa w mocy Ducha Św. , ma moc przekonywania – otwiera serce słuchaczy, wzbudza wiarę.

Życie osób konsekrowanych jest świadectwem. Potrzeba mocy Ducha Św., by to świadectwo zostało przyjęte przez ludzi. Treścią świadectwa jest osoba Jezusa Chrystusa. Osoby konsekrowane są powołane do dawania świadectwa, muszą stale dokonywać odnowy życia. Nie tyle jest ważne, co robią, ale kim są – styl życia. Ważna wytrwałość, świadectwo milczące, ale wymowne.

2. modlitwa – trzeba być wiernym modlitwie. Człowiek modlitwy to znak dla innych, chętnie szukany przez innych. Jest potrzebny świadomy dialog modlitwy z Bogiem w zadaniu misyjnym.

Boga spotykamy nie bezpośrednio, lecz przez słowo. Dlatego ważne jest Pismo św. Czytanie Pisma św. Trzeba się modlić do Boga Jego słowem z Biblii. U założycieli instytutów życia konsekrowanego na początku było słowo Boże. By rozpoznać charyzmat instytutu, trzeba rozważać słowo Boże. Słowo Boże daje zapał do ewangelizacji.

3. asceza (ofiara) – osoby konsekrowane realizują swoją misję przez codzienną ascezę. Tak naśladują Chrystusa Ukrzyżowanego. To paschalny wymiar powołania konsekrowanego – przez śmierć przechodzi się do zmartwychwstania. Misterium paschalne jest źródłem życia i miłości Bożej. Na miłość Boga osoba konsekrowana odpowiada darem z siebie. Całe życie konsekrowane to ofiara z samego siebie, ale na początku musi być miłość Boża. To się sprawdza w chwilach kryzysu – swoje powołanie trzeba oprzeć na Jego Miłości. Powodem ascezy jest powołanie, które trzeba ochronić i ustrzec.

W ascezie wiary człowiek przez wiarę całym sercem przylgnie do Boga; w ascezie krzyża uczy się wyrzeczeń; w ascezie eschatologicznej ujawnia się dążenie do nieba.

Asceza służy do głębokiej relacji z Chrystusem, a nie do osiągnięcia jakichś sprawności. Trud ciągłego zawierzenia Bogu, trudów życia, śmierci powoduje oczyszczenie i przemianę życia.

4. życie wspólnotowe – osoby prowadząc je, naśladują Chrystusa i pierwszych apostołów. Jezus też potrzebował wspólnoty, zgromadził uczniów. Życie pierwotnej wspólnoty charakteryzuje: trwanie, zaangażowanie, wspólna modlitwa, wspólnota dóbr, troska o wzajemną miłość. Powołanie i misja jednoczą.Więzią jest miłość, która przeciwstawia się podziałom.

5. działalność – ostatnia forma życia misji. Jest to przedłużenie działania Jezusa bądź kontemplującego, bądź leczącego, bądź pomagającego ubogim lub też nauczającego. Każdy instytut życia konsekrowanego naśladuje jakąś cząstkę działalności Jezusa. Jedna wspólnota zakonna naucza, druga leczy, trzecia zajmuje się dziećmi – to są dzieła wspólnot. Każda ma swój charyzmat, jakieś pełnienie dzieł. Natomiast Instytuty Świeckie nie mają dzieł zewnętrznych, chociaż mają charyzmat.

Działalność ma być naśladowaniem Jezusa, a nie przede wszystkim realizacją samego siebie. Jakość działalności apostolskiej zależy od życia wewnętrznego. Duchowość działania – kontemplację należy łączyć z działaniem.



Podsumowanie – trzeba wrócić do pierwotnej miłości Boga. Jezus musi być w centrum życia osoby konsekrowanej, w centrum wspólnoty. Nowy zapał prowadzi do podejmowania drogi świętości, do dawania świadectwa.

Opracował Marek na podstawie wykładów na temat życia konsekrowanego w Karmelitańskim Instytucie Duchowości w Krakowie.

czwartek, 7 czerwca 2018

Prośba w imię Jezusa

W Wieczerniku Jezus, mówiąc o powtórnym swoim przyjściu, odsła­niał przed Apostołami tajemnice twórczego czekania na Niego. Jedną z nich jest opanowanie sztuki modlitwy „w imię Jezusa". Polega ona na powołaniu się u Ojca na Chrystusa. Uczniowie mają do tego prawo, zostali bowiem potraktowani przez Niego jako przyjaciele. To jest łaska polegająca na wprowadzeniu Apostołów w miłość wzajemną, łączącą ich z Mistrzem. Jako przyjaciele Jezusa w rozmowie z Ojcem mają pra­wo powołać się na Niego.

Chrystusowi zależy na tym, by uczniowie spotkali się zarówno z Ojcem, jak i z Nim. Chce, aby Jego traktowali jako Przyjaciela i swego Brata, a Boga jako Ojca. Jezus zawsze mówi o swoim Ojcu i o ich Ojcu. Nigdy nie mówi o naszym Ojcu. W ten sposób zo­staje zachowana tajemnica Boga, w którą Apostołowie jako Żydzi byli wtajemniczeni, a równocześnie odsłania się stopniowo tajemnica Trójcy, w której Syn i Duch Święty dobrowolnie pozostają do dyspo­zycji Ojca na zasadzie posłuszeństwa. Ojciec bowiem i Jego chwała są punktem docelowym wszystkich ich działań. Ojciec jest najwyższym autorytetem, czego Jezus uczy swych uczniów od momentu ich po­wołania.

Tekst znajduje się w Ewangelii św. Jana:
W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać. Zaprawdę, zaprawdę, po­wiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. Mówiłem wam o tych sprawach w przypowieściach. Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem ot­warcie oznajmię wam o Ojcu. W owym dniu będziecie prosić w imię moje; i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga. Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca (J 16, 23-28).



Modlitwa „w imię Jezusa" posiada tajemniczą moc. Płynie ona stąd, że przyjaźń z Jezusem gwarantuje skuteczność prośby, całkowicie zharmonizowanej z wolą Ojca. Przyjaciel Chrystusa nie poprosi o nic, czego nie pragnąłby Chrystus, a to Jego pragnienie jest zawsze zgodne z wolą Ojca. W prośbie „w imię Jezusa" nie wystarczy więc powołać się na Niego, trzeba być jego przyjacielem. Ta przyjaźń daje prawo do zanoszenia prośby „w Jego imię".

Prośba „w imię Chrystusa" jest modlitwą Kościoła. Wszystkie ofi­cjalne modlitwy zanoszone w liturgii kończą się słowami: „Przez Chry­stusa Pana naszego". To jest ostatnie zdanie każdej prośby gwarantu­jące jej skuteczność. Kościół bowiem, który jest wypełniony Duchem Chrystusa, nie zaniósł i nie zaniesie do Boga prośby niezgodnej z Jego
wolą. Na tym między innymi polega skuteczność modlitwy razem z całym Kościołem. Dotyczy to w szczególny sposób Wielkiej Modli­twy Eucharystycznej.

Słowa Jezusa: „O cokolwiek byście prosili..." należy rozumieć w tym sensie, że otrzymamy wszystko, co jest zgodne z wolą Ojca. Prośby niezgodne z wolą Ojca nie posiadają gwarancji skuteczności.

Ważne jest również stwierdzenie Jezusa, że komunikacja z Ojcem prowadzona „w Jego imię" jest źródłem pełnej radości. Człowiek, ży­jący w świecie pełnienia woli Boga i ścisłej współpracy z Nim, jest wy­pełniony pełnym szczęściem. Wszystko bowiem cokolwiek czyni z Bo­giem posiada głęboki sens i zostaje utrwalone w wieczności. Pełnienie woli Boga na ziemi ma już konsekwencje wieczne. Pełnienie własnej woli, lub woli ludzi, ma tylko konsekwencje doczesne i jako dzieło wyłącznie nasze nie może być przeniesione do wieczności. Można to obserwować w życiu mistyków, którzy zawsze modlą się „w imię Chry­stusa". Oni nawet jeśli cierpią, ponieważ znają wartość pełnienia woli Ojca, pozostają szczęśliwymi.

Homilię wygłosił ks. Adam Ogiegło w maju na Dniu skupienia wspólnoty.