środa, 4 kwietnia 2018

WIDZĄC JEZUSA

Kilku Greków podeszło do Filipa i zwróciło się do niego z prośbę: "Panie, chcielibyśmy zobaczyć Jezusa."Mają znaleźć Jezusa w ziarnie pszenicy upadłym na ziemię i umierającym. Mają znaleźć Jezusa w Tym, który jest wywyższony z ziemi i traci życie.

Jeśli chcielibyśmy zobaczyć Jezusa, musimy poszukać upadłych ziaren pszenicy wokół nas, chorych i zubożałych, maltretowanych i uciskanych. Jeśli chcielibyśmy zobaczyć Jezusa, musimy poszukać tych, którzy tracą życie, ofiary ubóstwa, przemocy, dyskryminacji i wojny.

Potrzebujemy nowego przymierza, przymierza miłości i przebaczenia. Musimy napisać w naszych sercach, że jesteśmy ludem Bożym, że dążymy do tego, aby być jak Chrystus, przemieniając ciemność światowego bólu w życie i radość wielkanocną.



"Jezus, który przybył jako Emmanuel (Bóg z nami Mt 1,23) i który obiecuje przebywać ze swoim ludem aż do końca wieków (Mt 28,20), jest ukryty w najbardziej potrzebujących; odrzucenie ich oznacza odrzucenie Boga objawiającego się w historii."
Z orędzia biskupów USA "Sprawiedliwość ekonomiczna dla wszystkich", 1986 r.

Gerald Darring

tłum. Marek

sobota, 24 marca 2018

Modlitwa w godzinie śmierci

Nikt z nas nie wie, gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach będzie umierał. Wiemy jedynie, że śmierć jest tajemnicą. Jest to misterium, w które każdy wchodzi sam. Znamy podejście do śmierci Jezusa wiszącego na krzyżu i czekającego na ostatni oddech. Ewangeliści zanotowali kilka szczegółów Jego agonii, jakby chcieli zostawić pewien wzór odchodzenia z tego świata tych, którzy idą za Synem Boga, wracającym do domu Ojca. Wśród słów Jezusa wypowiadanych na krzyżu jest kilka skierowanych wprost do Ojca niebieskiego. Św. Mateusz tak przedstawił konanie Mesjasza:

Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: »Eli, Eli, lema sabachthani?«, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: »On Eliasza woła«. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, nasączył ją octem, umocował na trzcinie i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: »Zostaw! Popatrzmy, czy nadejdzie Eliasz, aby go wybawić«. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i oddał ducha (Mt 27, 45-50).

W tej relacji Ewangelista oddaje krzyk Jezusa w głębokim kryzysie ducha, w doświadczeniu opuszczenia Go przez Boga. To jest przeżycie bardzo bolesne. Właśnie wtedy, gdy świadomość obecności tego, kto kocha, jest szczególnie potrzebna, jej brak rodzi tak bolesny krzyk. Wiadomo, że były to słowa psalmu, który Jezus odmawiał na krzyżu. Chciał w ten sposób zwrócić uwagę na realizację przepowiedni zawartej w psalmie 21. Jest on modlitwą człowieka ukrzyżowanego i otoczonego nienawiścią. Uczeni w Piśmie i pobożni Żydzi mogli ten Psalm odczytać, widząc umierającego w wielkim cierpieniu Mesjasza. Czy odczytali? Nic o tym nie świadczy.

Mateusz jednak, adresując swą Ewangelię głównie do Żydów, zanotował te słowa jako realizację prorockiej przepowiedni. Chrześcijanie, modląc się tym psalmem, zawsze wspominali wiszącego na krzyżu Jezusa.

Trzeba się liczyć z pokusą ciemnej nocy, która zaglądała w oczy nawet samego Jezusa. Trzeba się liczyć z kryzysami i to do ostatniego uderzenia serca. Modlitwa o dobrą śmierć należy do najważniejszych próśb w zestawie naszych modlitw. Kościół wpisał ją w modlitwę „Maryjo... módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej". To jest godzina, którą należy mieć zawsze przed oczyma, ponieważ w niej utrwali się stan naszego ducha na wieki. Oby to był stan ducha ufającego Bogu.

Tego właśnie uczą nas inne słowa Jezusa, zanotowane jako ostatnie: „Ojcze, w Twe ręce oddaję ducha mego". Zapisał je św. Jan Ewangelista. One świadczą, że mimo głębokiego kryzysu ducha Jezus był pewny, że Ojciec jest blisko. Tylko ta pewność mogła podyktować Jezusowi słowa całkowitego oddania w chwili śmierci ducha w ręce Ojca. Syn Człowieczy wiedział, że Bóg jest blisko, że ten, kto prawdziwie kocha, nie opuści umiłowanego. To piękny akt śmierci, akt zawierzenia Ojcu, akt prawdziwej miłości.

Obok krzyża Jezusa stała Jego Matka, stał uczeń, którego Jezus kochał i stało kilka kobiet. W tym gronie Maryja na pewno trwała na modlitwie. Ona wiedziała, że pełni się wola Ojca, że Syn potrzebuje wsparcia, by tę trudną wolę realizował do ostatniego uderzenia serca. Ona na pewno wspierała Syna swoją modlitwą.



Jakże ważne jest to, aby obok człowieka odchodzącego z tej ziemi był ktoś, kto się modli. To jest wielkie dzieło miłości. Umierający już niewiele potrzebuje, ale modlitwy potrzebuje zawsze. Niezależnie od tego, w jakich okolicznościach umiera, potrzebuje modlitwy. Nie zawsze może się modlić osobiście. Jeśli jest ktoś, kto otacza go swoją modlitwą, to jest dla niego wielka łaska. Warto pamiętać o tym, gdy Bóg stawia nas obok umierającego. Warto pamiętać o tym, gdy jesteśmy świadkami wypadku, gdy karetka na sygnale spieszy do szpitala... Modlitwa jest bardziej potrzebna umierającemu niż tlen. Ona bowiem w świecie wiary jest tlenem nieba i tlenem szczęśliwej wieczności.

Homilię wygłosił ks. Adam Ogiegło na marcowym dniu skupienia Wspólnoty

niedziela, 11 marca 2018

Dekalog to nie tylko zbiór zasad

Prawo Boże jest naszą mocą. Wzywa nas do ustanowienia właściwego porządku z Bogiem (pierwsze trzy przykazania) i z naszymi bliźnimi (siedem kolejnych przykazań). Nasze grzechy są oznakami słabości, które musimy przezwyciężać.

"Chrystus jest Mocą Boga"; Jego słabość jest mocniejsza od naszej mocy. Nasze umieranie z Chrystusem w Wielkim Poście jest utożsamianiem się z mocą Chrystusa ukrzyżowanego. Naszym powołaniem jest bycie mocnymi. Przykazania stanowią nie tylko zbiór zasad, ale i ideał porządku społecznego, za który powinniśmy oddać nasze życie, tak jak Chrystus oddał swoje Życie na krzyżu.



Nie możemy stać bezczynnie, kiedy świat odnosi się nieprzychylnie do ideału ustalonego przez Boże prawo. Musimy być silni. Musimy obalić niesprawiedliwość, tak jak Jezus powywracał stoły bankierów w świątyni jerozolimskiej. Opresorzy ludzi i ich złe systemy muszą wzbudzić nasz gniew. "Zabierzcie to stąd".

Gerald Darring

Gerald Darring od 20 lat jest wykładowcą teologii na uczelni katolickiej Spring Hill College w stanie Alabama w USA, prowadzonej przez Jezuitów. Jest autorem 28 książek, między innymi: "Jan 1-10, Ja jestem Chlebem Życia"; "Jan 11-21, Pokój Mój daję wam"; "Łukasz, Dobra Nowina o Miłosierdziu Bożym"; "Katechizm katolickiego nauczania społecznego"; "Kochać i służyć"; "Celebracja Mszy świętej". Jego książki nie zostały dotychczas przetłumaczone na język polski.

tłumaczenie i opracowanie Marek

wtorek, 27 lutego 2018

Modlitwa na Wielki Post

Panie Boże, wkraczam na ścieżkę skruchy, abym w umieraniu dla siebie mógł powstać do nowego życia.

Niebieski Ojcze, jestem wezwany, aby kroczyć w świetle Chrystusa, Twojego Syna, i aby wierzyć w jego mądrość. Podczas Wielkiego Postu poddaję się Mu coraz bardziej i staram się wierzyć w Niego całym moim sercem. Wkraczam na ścieżkę skruchy, abym w umieraniu dla siebie mógł powstać do nowego życia.

Panie Jezu, Ty przepowiadałeś pokój dla grzesznego świata i przyniosłeś ludzkości dar pojednania przez Twoje cierpienie i śmierć. Kocham Cię i z radością noszę imię "Chrześcijanin". Ucz mnie iść za Twoim przykładem. Powiększaj moją wiarę, nadzieję i miłość, abym mógł zamieniać nienawiść w miłość, a konflikty w pokój.

Kochający Odkupicielu przez Twoją mękę naucz mnie wypierać się siebie, umocnij mnie przeciw złu i niepomyślności, a przez to uczyń mnie gotowym do świętowania Twojego Zmartwychwstania. Uzdrowicielu ciała i duszy, ulecz choroby mojego ducha, abym mógł wzrastać w świętości w Twojej nieustannej trosce. Wybacz mi winy przeciwko jedności Twojej rodziny; naucz mnie kochać tak jak Ty kochasz mnie.

Dobry Mistrzu, naucz mnie pamiętać o godności, jaką mi dałeś na Chrzcie Świętym, abym żył dla Ciebie w każdej chwili. Daj mi serce doskonałe do przyjęcia Twojego zadania, abym przyniósł w przyszłości owoc cierpliwości. Odnów moją gorliwość do pracy z Tobą w budowaniu lepszego świata, aby moi przyjaciele mogli usłyszeć Twoją Dobrą Nowinę pokoju i sprawiedliwości.

Amen.



źródło: www.oaza.pl

poniedziałek, 19 lutego 2018

LEKTURA PISMA ŚWIĘTEGO

Każdego dnia mamy okazję do lektury Pisma Świętego, które jest słowem Boga dostępnym dla każdego z nas. Pragnę przypomnieć, że lektura tego Bożego słowa jest modlitwą.
Oczywiście wiemy też, że człowiek niewierzący może czytać Biblię jako cenną księgę, stanowiącą klucz do rozumienia kultury Europy. Jeśli człowiek wierzący otwiera Pismo Święte, to interesuje go nie tylko przeszłość, ale interesuje go dzień dzisiejszy. Odczytanie Pisma Świętego w aspekcie rozumienia zadań, jakie stoją przed nami w chwili obecnej, jest modlitwą. To jest takie spotkanie z tekstem Pisma Świętego, które pozwala nam usłyszeć Boga, On podaje mi instrukcję życia tu i teraz. Instrukcję dotyczącą mojej postawy i mojej decyzji.

Mamy dwa podejścia do czytania Pisma Świętego, które staje się modlitewnym czytaniem. Pierwsze jest podobne do spożywania codziennego chleba. Bochenek chleba kroimy, aby część zjeść i mieć siłę na cały dzień. Przy jedzeniu tego chleba nie zastanawiamy się nad zadaniami, jakie na nas czekają. Wiemy, że potrzebne są nam siły, aby twórczo przeżyć dzień.
Chleb jest źródłem sił. Podobnie jest z czytaniem Pisma Świętego, gdy człowiek systematycznie, zdanie po zdaniu, jak kromkę po kromce kroi ten chleb i go spożywa. Spożyty, zamienia się w energię duchową, potrzebną do życia. Chrystus wyraźnie powiedział, że jest chlebem, który zstąpił z nieba. Ten tekst, zamieszczony w szóstym rozdziale Ewangelii św. Jana, należy odnieść nie tylko do Eucharystii, ale i do Pisma Świętego. To jest przejście od Biblii do dnia dzisiejszego, to jest szukanie w Biblii siły potrzebnej do przeżycia w sposób twórczy dni, które są w naszych rękach.

Inny sposób czytania Pisma Świętego ma miejsce wtedy, gdy człowiek potrzebuje Bożego umocnienia. Otwiera on Pismo Święte po to, aby w nim znaleźć Bożą odpowiedź. Jest to podobne do szukania specjalisty. W pewnych sytuacjach musimy iść do specjalisty, do lekarza, prawnika, mechanika, do zegarmistrza.Tak jest w życiu. Człowiek wierzący w konkretnej sytuacji, nawet gdy specjaliści są bezradni, zwraca się do Boga. Na przykład zwaliło się na niego wielkie doświadczenie i on chce wiedzieć dlaczego. Otwiera Pismo Święte. Czyta, że cierpienie jest karą za grzechy, ale w jego przypadku to nie wchodzi w grę, nie popełnił wielkich grzechów, a ciężar doświadczenia jest ponad jego siły. Następny tekst z Księgi Hioba mówi: - Nie musisz ty być winien, to doświadczenie jest dla ciebie. Teraz się okaże, jaka jest twoja wierność, jaka jest twoja wiara. - To jest trudna próba, a w niej krystalizują się wartości duchowe. W wielu wypadkach i ta odpowiedź nie wystarcza. Czyta dalej. Oto Bóg mu mówi: - Jest cierpienie za kogoś. Twój syn wszedł na niewłaściwą drogę. Popatrz, ile on uczynił zła. Twoje cierpienie może mu pomóc. Rozważ, co mówi prorok Izajasz o Słudze Jahwe, który wziął na siebie winy, aby ratować nas. - Człowieka interesuje odpowiedź samego Boga i pod tym kątem wertuje Pismo Święte.

Ktoś inny szuka rad dotyczących nawrócenia. Spotyka się z Dawidem, który popełnił grzechy, a później wrócił do Boga. Może śledzić trud tej drogi. Spotyka się z Szawłem, który prześladował Kościół, a później pracował dla niego. Nowe treści wnosi historia Piotra, łotra, nawróconej kobiety.Ten rodzaj czytania Pisma Świętego spotykamy dość często. Jeśli nawet ktoś nie zna całości Pisma Świętego, by mógł łatwo znaleźć interesujące go teksty, przychodzi i pyta: gdzie może w Piśmie Świętym znaleźć odpowiedź na takie czy takie pytanie.

Co jest warunkiem właściwego odczytania Pisma Świętego? Wiara w obecność Ducha Świętego w tym tekście, czyli wiara w natchnienie. Potęga tej wiary decyduje o tym, czy my słowo Boże traktujemy jako normę, czy też nie. Przestrzegam przed próbą podważania autorytetu Biblii. Szukamy w Piśmie Świętym norm, które są ponadczasowe. Bóg mówi: Zawieram z wami nowe i wieczne Przymierze. Dla człowieka wierzącego niepodważalny jest autorytet wypowiedzi Chrystusa. Tymczasem dzisiaj wielokrotnie w dyskusjach słyszymy: Gdyby Pan Jezus żył dzisiaj, to by wyświęcił kobiety na kapłanów, to by się zgodził na rozwody, a nawet na zabijanie dziecka nie narodzonego. Jest to wejście na ścieżkę etyki sytuacyjnej. A dlaczego Pan Jezus nie mógł wyświęcić kobiet w wieczerniku? Powiadają, że bał się opinii ludzkiej. Nigdy się jej nie bał. Syn Boży ustanowił pewną normę i tej normy nie da się zmienić.
Słyszałem, jak mówiono : - Gdyby Chrystus żył dzisiaj, to odprawiałby Mszę świętą nie używając wina, lecz coca-coli. Tymczasem Jezus wybrał wino i do Świętej Ofiary musi być wino. To jest norma ponadczasowa. Dopiero przy takim ujęciu Pismo Święte stanowi punkt odniesienia, a słowo Chrystusa staje się pionem, dzięki któremu człowiek może odkryć, w jakiej mierze jego życie jest proste, a w jakiej skomplikowane. Jeśli tego spojrzenia zabraknie, jeśli się nie traktuje słowa Bożego na serio, Pismo Święte można interpretować, jak się komu podoba, ale to nigdy nie będzie modlitwą. Wtedy człowiek nie usłyszy słowa Boga, tylko stanie wobec różnych interpretacji, które sam podsunie pod słowo Pisma Świętego.

Jakie są formy czytania Pisma Świętego? Wielu czyta Pismo Święte codziennie. Jedni robią to rano, inni wieczorem. Są tacy, którzy wyznaczają sobie np. jeden rozdział w tygodniu i szukają takiej chwili, żeby spokojnie poczytać. Coraz częściej obserwujemy, że ludzie otwierają Pismo Święte i nie świadczy to o tym, że są świadkami Jehowy.
Wielu zatrzymuje się nad tekstami Pisma Świętego z liturgii dnia albo z niedzieli. Dlatego kalendarze i czasopisma katolickie podają odnośniki, jaki tekst Pisma Świętego jest przeznaczony na poszczególne dni. Są dzisiaj aplikacje internetowe, które dostarczają teksty biblijne na każdy dzień. Jedni czytają indywidualnie, inni wspólnie. Piękne są zwyczaje czytania Pisma Świętego w rodzinach lub w Kręgach Biblijnych.

Najważniejsze jest nasze spotkanie z samym tekstem Pisma Świętego. Dopiero na drugim planie sięgamy do komentarza. Starsze pokolenie nie było podprowadzone przez katechezę do tej lektury. Był to pewien brak spowodowany różnymi układami w Kościele, zwłaszcza relacją do protestantów, którzy popularyzowali czytanie tekstu Pisma Świętego. Trzeba tę lukę uzupełnić. W katechezie najnowszej mamy wiele miejsca na podprowadzenie pod modlitwę przy pomocy tekstu Pisma Świętego. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja zmusi ludzi myślących do szukania mądrości i do jej doskonalenia - wówczas otworzą oni Pismo Święte i oniemieją ze zdumienia. Zapłaczą z powodu czasu straconego przed ekranem telewizora, podczas gdy w zasięgu ręki mieli w Biblii słowo Boże skierowane wprost do nich. Nie czekajmy na to, aż Bóg nas zmusi do czytania Pisma Świętego.


Korzystając z okazji wróćmy do dzisiejszej Ewangelii:
Gdy znowu wielki tłum byt z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: "Żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka». Odpowiedzieli uczniowie: Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem? Zapytał ich: - Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: «Siedem». I polecił ludowi usiąść na ziemi. A wziąwszy te siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać. Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty (Mk 8,1-10).

Nie mieli co jeść

Przedkładali pokarm Słowa Bożego nad troskę o jedzenie. Wspaniali słuchacze. Trwali na słuchaniu mimo głodu. Warto w tym kontekście postawić sobie kilka pytań:
Ile razy w życiu zrezygnowaliśmy z jedzenia dla czytania Pisma Świętego?
Ile razy mimo głodu trwamy na lekturze Słowa Bożego - bez śniadania, obiadu, kolacji?
Czy znamy smak i wartość chleba, jakim jest słowo Boga, i czy umiemy postawić ten pokarm nad chleb doczesny?
Módlmy się zwłaszcza o głód mądrości, który może zaspokoić słowo Boże!

Homilię wygłosił ks. Adam Ogiegło na lutowym dniu skupienia

wtorek, 6 lutego 2018

Dzień Skupienia

W najbliższą sobotę 10 lutego odbędzie się nasz kolejny Dzień skupienia. Początek o godzinie 9.00. Miejsce - ul. Kopernika 2 w centrum Krakowa. Serdecznie zapraszamy!

piątek, 12 stycznia 2018

List apostolski papieża Franciszka „Świadkowie radości” z 2014 roku

Ojciec Święty 21 listopada 2014 r. napisał list apostolski, skierowany do wszystkich osób konsekrowanych. Nosi tytuł A Tutti I Consecrati (Świadkowie radości) i jest związany z Rokiem Życia Konsekrowanego, który trwał od Adwentu 2015 roku do święta Ofiarowania Pana Jezusa w Świątyni, 2 lutego 2016 r. Chociaż Rok Życia Konsekrowanego już jest za nami, to jednak treść listu apostolskiego pozostaje nadal aktualna i dlatego chciałbym ją bliżej omówić.

TRZY CELE

1. Na początku listu papież określił trzy cele Roku Życia Konsekrowanego. Pierwszym z nich jest spojrzenie w przeszłość z wdzięcznością. Każdy instytut jest owocem bogatej historii charyzmatycznej. U jego początków obecne jest działanie Boga, który w swoim Duchu powołuje niektóre osoby do bezpośredniego pójścia za Chrystusem, do przełożenia Ewangelii na szczególną formę życia, do odczytania oczyma wiary znaków czasu, do twórczego  odpowiedzenia na potrzeby Kościoła. Niezbędne jest opowiedzenie swojej historii, aby zachować żywą tożsamość, jak również umocnić jedność wspólnoty i poczucie przynależności jej członków. Nie chodzi o robienie wykopalisk i kultywowanie bezużytecznych nostalgii, ale raczej o odkrycie na nowo drogi minionych pokoleń, aby uchwycić w niej inspirującą iskrę, ideowość, plany, wartości, które ją pobudzały począwszy od założycieli i założycielek, od pierwszych wspólnot.

Wtedy również można będzie odkryć niekonsekwencje, owoc ludzkiej słabości, czasem może nawet zapomnienie niektórych istotnych aspektów charyzmatu danej wspólnoty.

2. Drugim celem jest przeżywanie teraźniejszość z pasją. Wdzięczna pamięć o przeszłości pobudza nas, byśmy uważnie słuchając tego, co Duch mówi dziś do Kościoła, coraz głębiej realizowali konstytutywne aspekty naszego życia konsekrowanego. Dla założycieli i założycielek absolutną regułą była Ewangelia, a wszelka inna reguła pragnęła być jedynie wyrazem Ewangelii i narzędziem, aby żyć nią w pełni. Jesteśmy wezwani, by postawić sobie pytanie, które brzmi: czy i jak również my pozwalamy, by Ewangelia była dla nas wyzwaniem; czy jest ona dla nas rzeczywiście „vademecum” na każdy dzień i dla decyzji, do których podjęcia jesteśmy wezwani? Jest ona wymagająca i żąda, by żyć nią radykalnie i szczerze. Nie wystarczy ją przeczytać (pomimo, że jej czytanie i studium pozostają niezmiernie ważne), nie wystarczy ją rozważać (i czynimy to codziennie z radością). Jezus żąda od nas jej realizacji, życia jej słowami. Postawmy sobie pytanie o wierność misji, która została nam powierzona. Czy nasze posługi, nasze dzieła, nasze obecności odpowiadają na to, do czego wezwał Duch Święty naszych założycieli, czy są adekwatne, by osiągnąć ich cele w społeczeństwie i współczesnym Kościele? Czy coś musimy zmienić? - pyta papież.

Życie z pasją chwilą obecną oznacza stawanie się „mistrzami komunii”, „świadkami i budowniczymi tego «projektu komunii», który znajduje się na szczycie historii człowieka według Boga”. W społeczeństwie konfliktu, trudnej koegzystencji różnych kultur, ucisku wobec najsłabszych, nierówności, jesteśmy wezwani do zaoferowania konkretnego wzoru wspólnoty, który poprzez uznanie godności każdej osoby oraz dzielenie się darem, który niesie każdy z nas, pozwala na życie w relacjach braterskich. Papież zachęca, by być kobietami i mężczyznami komunii, by być mężnie obecnymi tam, gdzie występują różnice i napięcia, by również być wiarygodnym znakiem obecności Ducha Świętego, który wzbudza w sercach pasję, aby wszyscy byli jedno.

Papież Franciszek zachęca każdego z nas, by żyć mistyką spotkania, „zdolnością odczucia, wysłuchania innych ludzi. Zdolnością wspólnego poszukiwania drogi, metody”, pozwalając się oświecić relacją miłości, która ma miejsce między Trzema Osobami Boskimi (1J 4,8) jako wzór wszelkich relacji międzyosobowych.

3. Przyjęcie przyszłości z nadzieją jest trzecim celem, wskazanym przez papieża Franciszka. Znamy trudności, na jakie napotyka życie konsekrowane w swoich różnych formach: spadek powołań i starzenie się, szczególnie w świecie zachodnim, wyzwania umiędzynarodowienia i globalizacji, pułapki relatywizmu, marginalizacja i brak znaczenia społecznego… Właśnie pośród tych niepewności, które dzielimy z wieloma nam współczesnymi, realizuje się nasza nadzieja, będąca owocem wiary w Pana dziejów, który nam nadal powtarza: „Nie lękaj się…, bo jestem z tobą” (Jr 1,8).

Papież pisze: „Wraz z Benedyktem XVI powtarzam: Nie przyłączajcie się do proroków nieszczęścia, którzy głoszą kres lub bezsensowność życia konsekrowanego w Kościele naszych czasów; przyobleczcie się raczej w Jezusa Chrystusa i przywdziejcie zbroję światła — jak wzywa św. Paweł (por. Rz 13, 11-14) — bądźcie przebudzeni i czujni. Kontynuujmy naszą drogę i podejmujmy ją na nowo z ufnością w Panu.”

II – OCZEKIWANIA DOTYCZĄCE ROKU ŻYCIA KONSEKROWANEGO

„Jesteśmy wezwani, by doświadczyć i ukazywać, że Bóg może napełnić nasze serca i uczynić nas szczęśliwymi, bez potrzeby poszukiwania gdzie indziej naszego szczęścia; że autentyczne braterstwo przeżywane w naszych wspólnotach karmi naszą radość; że nasze całkowite oddanie w służbie Kościoła, rodzin, młodzieży, osób starszych, ubogich realizuje nas jako osoby i nadaje pełnię naszemu życiu. Aby między nami nie było widać smutnych twarzy, osób niezadowolonych i niespełnionych, bo „smutne naśladowanie jest naśladowaniem żałosnym”. Również my, podobnie jak wszyscy inni mężczyźni i kobiety doświadczamy trudności, nocy ducha, rozczarowań, chorób, utraty siły ze względu na podeszły wiek. Właśnie w tym powinniśmy odnajdywać „doskonałą radość”, nauczyć się rozpoznawania oblicza Chrystusa, który stał się podobnym do nas we wszystkim, a więc doświadczania radości, gdy widzimy, że jesteśmy podobni do Tego, który z miłości do nas nie odrzucił cierpienia krzyża.

Dalej, w odniesieniu do nowych powołań, papież pisze: „Kościół nie rośnie przez prozelityzm, ale «przez przyciąganie». To prawda, życie konsekrowane nie rozwija się, jeśli organizujemy piękne kampanie powołaniowe, ale jeśli dziewczęta i ludzie młodzi, których spotykamy, odczuwają, że ich pociągamy, jeśli widzą w nas szczęśliwych mężczyzn i kobiety! Również jego skuteczność apostolska nie zależy od sprawności i mocy środków. To wasze życie powinno przemawiać, życie, z którego promieniuje radość i piękno życia Ewangelią i pójścia za Chrystusem.”

Następnie papież pisze o duchowości komunii: Wszystkie osoby konsekrowane zostały określone, jak to przed chwilą przypomniałem, „mistrzami komunii”. Spodziewam się więc, że „duchowość komunii”, wskazana przez świętego Jana Pawła II, stanie się rzeczywistością i że będziecie na pierwszej linii w podejmowaniu „wielkiego wyzwania, jakie czeka nas” w tym nowym tysiącleciu: „Czynić Kościół domem i szkołą komunii”. Jestem pewien, że w tym roku będziecie poważnie pracować, aby ideał braterstwa, do którego dążyli wasi założyciele i założycielki rozwijał się na najróżniejszych poziomach, jak kręgi koncentryczne.

Komunia jest realizowana przede wszystkim w obrębie poszczególnych wspólnot instytutu. W związku z tym zachęcam do ponownego przeczytania moich częstych wystąpień, w których niestrudzenie powtarzałem, że krytyka, plotki, zazdrość, zawiść, antagonizmy są postawami, które nie mają prawa pojawiać się w naszych domach.

Spodziewam się także wzrostu komunii między członkami różnych instytutów. Czyż ten rok nie może być okazją do wyjścia z większą odwagą poza granice własnego instytutu, aby razem wypracować na poziomie lokalnym i globalnym wspólne projekty formacji, ewangelizacji, wystąpień społecznych? W ten sposób możliwe będzie bardziej skuteczne dawanie rzeczywistego świadectwa profetycznego. Komunia oraz spotkanie różnych charyzmatów i powołań jest drogą nadziei. Nikt nie buduje przyszłości izolując się, ani też jedynie o własnych siłach, ale rozpoznając siebie w prawdzie komunii, która zawsze otwiera się na spotkanie, dialog, słuchanie, wzajemną pomoc i chroni nas przed chorobą zamknięcia się w sobie.



III – SZERSZE PERSPEKTYWY ROKU ŻYCIA KONSEKROWANEGO

Listem apostolskim Świadkowie radości papież zwraca się nie tylko do osób konsekrowanych, ale także do ludzi świeckich, którzy dzielą z nimi ideały, ducha i misję. Niektóre instytuty zakonne mają długą tradycję w tym zakresie, inne mają doświadczenie nieco krótsze. Wokół każdej rodziny zakonnej, a także stowarzyszeń życia apostolskiego i instytutów świeckich jest bowiem obecna pewna większa rodzina, „rodzina charyzmatyczna”, która obejmuje chrześcijan świeckich, którzy żyją tym samym charyzmatem i czują się powołani, właśnie w ich stanie świeckim, do udziału w tej rzeczywistości charyzmatycznej.

Na zakończenie papież, w duchu ekumenizmu, zwraca się do wiernych z innych Kościołów: Przez ten list śmiem się również zwrócić do osób konsekrowanych i członków bractw oraz wspólnot należących do Kościołów innych tradycji niż katolicka. Monastycyzm jest dziedzictwem Kościoła niepodzielonego, wciąż bardzo żywotnym zarówno w Kościołach prawosławnych jak i w Kościele katolickim. Z niego, podobnie jak w przypadku innych późniejszych doświadczeń z czasów, kiedy Kościół na Zachodzie był jeszcze zjednoczony, czerpią natchnienie analogiczne inicjatywy, które zrodziły się w Kościołach Reformacji, które później nadal rodziły w swym łonie inne formy wspólnot braterskich i posługi.

Nie możemy zapominać, że zjawisko monastycyzmu i innych przejawów braterstwa zakonnego jest obecne we wszystkich wielkich religiach. Nie brakuje doświadczeń, nawet utrwalonych, dialogu międzymonastycznego pomiędzy Kościołem katolickim a niektórymi z wielkich tradycji religijnych. Pragnę, aby Rok Życia Konsekrowanego był okazją do oceny przebytej drogi, do uwrażliwienia w tej dziedzinie osób konsekrowanych, do zastanowienia się, jakie dalsze kroki podjąć ku wzajemnemu, coraz głębszemu poznaniu oraz współpracy w tylu wspólnych dziedzinach posługi życiu ludzkiemu.

Podążanie razem jest zawsze ubogacające i może otworzyć nowe drogi dla relacji między narodami i kulturami, które w tym okresie zdają się być najeżone trudnościami.